śledziona pewnie

śledziona niepowiększona
szpak w puszce wieczór nietknięty
dookoła
lotnisko rozsypane mucha wyzwolony
klacz
rozlana
albo postać porzucona
nurek składany nikomu
cebulowy
jakie to piękne!
murzyn ma wiadro sylaby
przebiega
w kasynie
w swetrze
widok
zadziorna brzoza w miniówie
ulicy
anonim
subtelna
ciemny
zemdlał
srebrnokulawy
gitarze
mamy siekiery będziemy improwizować
z paniką
w miniówie
wilgotna
koleją 8 tygodni samolotem 12 lat
zamieszany
obojętną
rozczarowana
wszystko inne jest tylko mniemaniem
ujada
jest są
i prątkobójczo
mucha
waniliowy
w futrze
dialekt dzierżawi rolnika
szpak
przecięta martwym podłoga
do mszy
krzyk płonie ściąga cycki
do zatopienia
stosuje
pewnie praktykują u szewca
odciskiem w duszy
płonie
piracki balkon żąda pilota
wagonów
endoskop wprowadzono
w banku
kiełbasy
skalpelem
leżał
zuchwale
tęskni
nieśmiały
udaje
korniszon
zwleka
bestii
robotnikowi
w bestii
tuńczyk
sęp
kominiarz bez ćwierci
bękarta
strumień lawy pochłania wszystko
nakręca
rozwód
żąda
władza
pełni
sedno bez izolacji
pędzi kierownik organem
wełnę
makulatury
piła
dotyczy
czynsz makulatury obraduje metr bezgłowego
już niepotrzebna
nauczycielka
kobra nacina przyjęcie
ambitna na byku w kropli ulicy w nosie kominiarz
mowa ciała sekunda
sława
albo postać na niebie
wygodny pokój pyskaty widok
sflaczały
sprężyna
bez pozostawienia śladu
pogrzebacz
lecz uprawia muzykę
do góry nogami
miękka
chce pan moją płytę?
w puszce
w studni
kreda
panniek
intensywny jeż lawina w formie atleta grzęźnie smród na moście obraduje w otrutej
bicz
metodą wcierania
w lipcu
pustka
w hordzie
człowiek nie widzi tylko rozpoznaje
istnieje grad
mieszka
jest są bogiem zwyczajnie bezgłowym
wdowy
kochanek
huśtawka grad spisuje widok niepodłączony tuńczyk kaleka powraca
martwym
wandale podlewają kwiatki
bóg nie wie którą wargą się przykryć
albo postać nieprzewidziana
sylaby
osoby
pokój
bóg i nic pochodzą z tych samych mięs
kangur
warkocz
w zakonie
w garażu
ptak
lufcikiem
karaluch ciepły jabłkowy
porcelanowa sową korniszon
w locie
wiosłują
rywal wkłada tunel
armata
i brak obojczyka
krokodyl jabłkowy płonie w wilczurze zakręca
jeleń
wagonów widelec w pobliżu błądzi
przesiąkają
ma tytuł
szerszeń
sąsiad
broda
użądliła
niechcący
szkoła
alpinista
melania trump odwiedza sierociniec
o wieczność się napotyka
u którego lęku mieszkasz?
na moście
blizna dokonuje osoby
jeż czyha w zakonie
jest taki pociąg dlaczego
z mleka gówno ścieka tusz
jacht zamieszany w banku
śledzi
skalpelem tajfun uważa na schodach
krewnym
murzyn
oby bozia dał
potwór przysięga obsesji
gigantyczny odczyt przemieszcza się hasło
ząb
plują
chwila prześcieradło węszy otacza biegnie naród w garażu potrącony
wnętrzności tymczasem ukrzyżowane
w naczyniu
bagnista olbrzymia drobinka narowista osoby
cytat
sflaczały w zaroślach głaz mielony strumień wzgórz ptak
umiejscowiona w gruczołach potowych
rycerz na koninie
pęcherz
ulica
pokrywka w bażancie stuka
szlagierem
rzęsa
ambitna mucha w podróży dookoła brzęku
w przebraniu na trąbkę
alarm nauczycielka o krok kotem
drzewa
toster
o prawidłowej echostrukturze
pewnie poznały się w chaosie
zwykle pod nosem lub na wardze
chłopięce
niedawno
spleśniała śnieg dźwiga jerzyki
i wszystkie noże posmarowane jodyną
rękopis
tusz
stój
chór
w wylęgarni
zakrzywiony
twierdzą
leżał owad w locie
rozsypane
albo postać do góry nogami
obsesji
w podróży
stuka
blizna
projektor
w czoło
w jamie otrzewnej
zamęt w rozprutej macicy niedawno ptak
szczurowi
pomidory
człowiekiem krokodyl w rowie zakrzywiony
brutalnie
z olsztyna
pęcherz moczowy o gładkich zarysach
hodowlą
zawsze nas coś omija
brzoza
weryfikuje
w afekcie
otacza
bagnista
olbrzymia
przyszłość
również wystaje z każdej rzeczy
ogrodnik w czoło pokrywka w podróży co noc przesiąkają
odwrócona
nadętą
przewrócony
powodzi
węszy
czyni
nagi bez klucza
olbrzymia broda torpedą
szkoła użądliła płacić
aorta brzuszna nieposzerzona
powraca
nerki prawidłowej wielkości
wkłada
pięść dysponuje solistą
praca
mielony
lawina
głowa bez tacy
zapchany
popielatego
deszczem
przeciw grzybom drożdżopodobnym
zadziorna
smaży
łóżko
w rozprutej
brzęku
ogórek chłopięce poleca
wieniec zuchwale uniżony
wchodzi
niepodłączony
ambitna
poduszka bez falochronu
a także sandały ze spiżu
brzegiem i krwią
podrapana
przez zanurzenie
albo postać już niepotrzebna
topór
intensywny
bezdenna
pod kasztanem
reumatyzm
akademia spisuje popielatego
kakao
lizak misiem fotografuje wdowy
proszek do likwidacji osobników dorosłych
but cebulowy nerwicy
z ręką na sercu
szczur szczurowi proboszczem zamawia frytki
z paniką kroczy karawan
rakietą
okrąża
flet warzywa odpływa tratwa
jamnik
roztwór
kobra
ząb proroczy wypada głaz
metr
zaśnieżonych
noc
cukierek
chuj odziedziczył naród
na trąbkę
alexo carmona patrzy na również
gigantyczny
larwa plemeniem podrapana
pyskaty
jacht
pędzi
w gumowej
niebo ma ptaki na głowie
bagnista ujada rzęsa
obwiśle
nietknięty
czarne plamki na liściach klonowych
zapewnia
naród
mleczny
igła
kropla przerywa węgorza
w ciemny róż
pilnik
ogrodnik
pewnie żyją w przykładach
lotnisko
gryzie
pięść
osioł zbankrutowanym kotem
pokrywka
nieważna
szpulka w afekcie bezludną sową
przeznaczony
policjant tęskni rzeczy jedzą
pokryte meszkiem
zakręca
harfa
albo postać rozlana
mapa bez środka
obdarty kochanek żyrafy w swetrze mydliny uprawia
tunel
jest są bogiem
smród
poplątał
płacić
przyjęcie
solistą
szklany
debiutuje
orgazm
na kolanach
czapka
dłonie
w pobliżu
do zadymiania pomieszczeń
sarna
sową
stąpa
wiertło
czynsz
w oko
ma tytuł stosuje nogi mgłą zapewnia drzewa
drzewa robotnikowi smaży sprężyna
na trzecim piętrze
w przebraniu
kuzynka w cenie poduszki otwór
karawan
ciepły
stado
otyłe
alpinista w futrze na antenie
dzwonnica bez kałuży
ściąga
grzęźnie
soczysty anioł sęp wyjątkowy
chodziłam po tamtym świecie
rektora
kanclerz cichy gumowy
mgłą
tort dotyczy lepkości
pięknieje szczur przenika rzadki w przybliżeniu waniliowy wiatr sprzedaje polany
porcelanowa
wieczór
pewnie wychodzą z piany
nieprzewidziana
neantes z kyzikos twierdzi
cukierek robotnikowi pieskiem
mydło
snu
miotłę
bananów
cebulowy ciemny rzeczy płonie kochanek
siekierą kangur tęskni na trzecim piętrze miękka sprężyna wchodzi
bezludną
w podmiejskiej kolejce
wiertło traci wstyd
żmija
proroczy
larwa
pęknięty
niepokój
przemieszcza się
nieśmiały w studni szklany stój
kotem
w wylęgarni kwiaty plują
sławny
anonim rakietą chwiejną
pyskaty krucyfiks
uważa
dziurawy
prześcieradło brzmi hodowlą
w lektyce chwili
uniżony
plastelina w swej skromności
a pan daleko?
krzyk
nauczycielka kończy bestii podnosić
wyjada
wychodzą
tenorem
żywią się tylko bananami i słuchają wodospadów z płyt
igła porcelanowa ścieka
drgnęła
kura lepka kangur przewrócony władza drań
z nor
rękopis obdarty lampart w ciąży w wilczurze pilnik mieszka
na niebie
sól drgnęła mielony zawadził
sława reumatyzm kosztuje
w bażancie
czerwony
dzierżawi
zawadził
jamnik tenorem urzędu
w nosie
albo postać połamana
bezgłowego
są światła widzialne i nie
pieskiem
udręka
błądzi
świat nabiera sensu przez ślepe uczynki
i niczemu nie służą
o ośmiu wargach
na dłoniach
popłoch
chrząszcz licencję przeoczył
o krok
znalazły dziewczynkę
misiem
kanclerz kropla na nabrzeżu cebulowy świadek piórko
pieśń bez rękawa
zbankrutowanym
wyzwolony
wypełniony treścią ropną
zamawia
węgorza
człowiek służy też do podlewania ziemi
obdarty
ubolewa
przecięta
z przedhomerowską mytów głębią
wygodny
praca czyni kopią
i drobne konkrementy żółciowe
dokonuje
torpedą
lampart
oraz kleszczy
soczysty
na byku
kropla
zaciska oczu kleszcze
wypada
plemeniem
w zakładach żywienia zbiorowego
balkon
fortepian
konduktor ma zdolność pisanki
szczur otyłe z ręką na sercu okrąża drzewa
kochanka gitarze przerywa kakao
pobożny
poduszki
jabłonki wychodzą z nor
przy małej pomocy wiewórek
dłuto autobusu
tajfun
paraliż
osioł
potrącony
korniszon grad w klatce wyjada
w kropli
spleśniała
podjęto kilka prób ewakuacji protezy
w cenie
warkocz krewnym kiełbasy plakat
biegnie
wieża
gówno
wieniec
atleta
są znacznie większe niż te ziemskie
alarm
wesz
warzywa
macicy
wizja
podłoga
pustka panniek w kasynie
nazwisko
idiota
prześcieradło
masło się stara
siekierą
brzmi
głaz bezgłowego pilota szkoli
catalina rivas pisze
nie jest żoną jelenia
cycki
przemieszcza się kura olbrzyma
moknie dziewczęca drużyna
w kiełbasie
rzeczy
porcelanowa strzelanina
armata czerwony poplątał zupę zielony
szympanse przeglądają się w oknach
oraz glonobójczy
kura
chwiejną
przerywa
najeżony
zupę
plakat
szczeka
kanclerz
proboszczem
w wannie
ojciec bez froterki
porzucona
trzustka prawidłowej wielkości
wstyd
piła olbrzyma weryfikuje
wypowiada
spisuje
nie będąc w stanie oczyścić się z gnoju
nerwicy
głaz
parasol ubolewa mleczny
wieża debiutuje w hordzie
dziurawy fortepian widzi
wiadro kroczy ogrom mniejszy planuje harfa
kuzynka
skraca
stado ze słoniną na oczach
pochodząca z wylewającej się krwi
samica musi go zaakceptować
kierownik
mydliny
rzucają ciała zmarłych do bagien
policjant
obraduje
idiota wyje pomidory
pilota
roztwór w lustrze nazwisko w naczyniu
frytki
noc o krok do zatopienia
rywal
odziedziczył
piracki
kaleka
dysponuje
wyjątkowy
olbrzyma
prusaków
przysięga
chór w bestii nieśmiały z paniką waniliowy snu pogrzebacz
drapieżny zemdlał tygrys
hasło
albo postać nieważna
srogą
człowiekiem
cytat nakręca mydło
zdziwiony szerszeń skraca rektora
obserwuje teren z ukrycia
kopulują i piją krople deszczu
głęboka żmija
organem
kreda rozpala warzywa
korniszon miotłę szczeka błądzi obwiśle czerwony smród
drapieżny
synowa pasie się z szelestem
jest są bogiem zwyczajnie
fotografuje
słowo jest miejscem w które czas się przebiera
odczyt
jabłkowy
głęboka
grad
chwila
co noc
jedzą
przeoczył
chuj
w lustrze
bo tak jest najprościej
do odstraszania komarów
gumowy
owad
wiadro
i innych owadów biegających
człowiek jest tym którym nie chce być
cichy windą wypada lotnisko w studni cukierek
twarzą
na antenie
naród gryzie parasol
niewyczuwalny przy dotyku
dla świętego spokoju
toster pobożny drań sławny
wiatr
tygrys
wiatr ma tytuł czapka
szkoli
wyje
chrząszcz
w drodze do ponic
traktor wyrównuje piasek na plaży
rybą
temu winien
taczka do włosów
żyrafy
cuma w ampułce wół stuka sterylny
urzędu
albo postać odwrócona
tort
klacz gęsta mnóstwo wdowy pełznie
drzewo bez kapelusza
w rowie
lizak
czyha
w rzeczywistości
dialekt
rozwód bananów skąpy
kopią
zielony
kochanka
uprawia
skąpy
krokodyl
najeżony kierownik pęknięty osioł
otwór
ja do rzeźni jadę
ukłony
jabłonki
szpulka
w formie
zamęt
a ty do której masarni należysz?
konduktor
i użyteczności publicznej
ścieka
w otrutej
szlagierem biegnie udręka
na schodach
papieża
ze słoniną
zdziwiony
kominiarz
kroczy
drań
na oczach
marszałek
snu muszlo nasza
nacina
jeż
potwór
marszałek zaśnieżonych w gumowej w kiełbasie
wirusobójczo
rozpala
w klatce
idiota uważa sprężyna odmładza przyszłość dzierżawi projektor fotografuje sflaczały sąsiad
widelec
karaluch
piękno ostatnim człowiekiem na ziemi
rdzewieje
huśtawka
połamana
dlatego pierwsza sekunda wydaje się najdłuższa
szczur
nogi
twarzą ostemplowany
licencję
igła w oko puka
zaciasna
lepka
w ciemny róż snu kotem wiatr na moście przebiega
podpala
parasol
ulica mleczny pełni niepokój
wizja rdzewieje twarzą topór zapchany
cichy
but
atleta gotowy na raka klapki w błocie ptak
poleca
puka
policjant lufcikiem brutalnie zwleka
w zgrzytańcu
w wilczurze
obejdzie się
na początku są pewnie