siódmego przycisk

Siódmego dnia mój tatata rozglądnął się dookoła. Nigdy jak było.
Co teraz żargonie, westchnął do swojej laski.

Wsadzę żwawy stukot, stąd dotąd, stamtąd w owąd, odpowiedziała. Będzie dobrze. Zasiejemy grządki lądami.

I tak się stało. Mamy co chcemy. Zsuwamy się tam gdzie nam wygodniej, zdarzenia same wchodzą nam pod skórę.

Mój tatata bardzo lubił ten obraz. Powiesił go na najciemniejszej ścianie. Nad biurkiem, gdzie czekał główny przycisk