siedział tak

wpatrując się w nietkniętą butelkę lemoniady, którą zamówił kilka godzin temu. Pociąg do donikąd już dawno odjechał. Dwa, a może trzy razy. W końcu nie wytrzymałem podszedłem do jego stolika. Cześć, cześć.
Czytałem, że zmartwychwstałeś. Że ten, który cię zabił, zrozumiał swój błąd i cofnął decyzję?

II. Najważniejsze to zwłoki nieistotnego

III. Drzwi

A u ciebie? Zgarnęli mnie do roboty w kuchni. W historii. W literaturze. Dokładnie nie wiem, drzwi mi się zawsze mylą. W każdym razie jestem Bogiem. Mam układy gdzie trzeba. Ściągam stamtąd obrazy, aluzje, symbole, te wszystkie najświeższe, ludzkie wymiary. Wkładam to do gramatyki, dodaje emocje, inne proszki i czekam aż pokaże się język.

IV. Drzwi

Wkładam to do gramatyki, dodaję emocje, inne proszki i czekam na cud, prawdę, brak pojęcia

II. Drzwi

Wkładam to do gramatyki, dodaję emocje, inne proszki i czekam na cud, ale zawsze kapituluję. Przepraszam pana, zamykamy