podjęto pod kasztanem

podjęto kilka prób ewakuacji protezy
godzin
wiertło
połamana
głęboka żmija
dzida
krewnym
człowiek jest tym którym nie chce być
wnętrzności tymczasem ukrzyżowane
igła
albo postać nieprzewidziana
flirtuje
orgazm
przecięta
dokonuje
trzęsawisko
przecinka borówką stąpa karaluch zawiedziony
są światła widzialne i nie
jeleń
śnieg
gumowy
chrząszcz licencję przeoczył
uniżony
porcelanowa strzelanina
ogrodnik
tonie
idiota wyje pomidory
jest są
dookoła
nerka
słowo
szpara wół zaplątana tygrys panika
w przebraniu
a pan daleko?
puka
skąpy
cytat nakręca mydło
w jamie otrzewnej
naszyjnik
skalpelem tajfun uważa na schodach
jeżeli jest może również
toster
owad
gówno ścieka tusz
huragan
sierota
dzierżawi
jeż czyha w zakonie
udręka
wesz
ranny
do zatopienia
na trąbkę
nakłócie
szczerze
szczur otyłe z ręką na sercu okrąża drzewa
pyskaty krucyfiks
sęk
dzwonnica bez kałuży
taryfą
sową
piła olbrzyma weryfikuje
miotłę
w wilczurze
trzustka prawidłowej wielkości
kwiaty
stygnie
zbieg
jakie pytanie taka krew
zamaskowany
światła krwią
nerwicy
w rozprutej
zjełczały
kominiarz
waniliowy
bezdenna
dźwig do suszenia sutann
atleta gotowy na raka klapki w błocie ptak
snu muszlo nasza
zadziorna
bluzka
w rowie
rękopis
nieśmiały w studni szklany stój
kreda
rywal
pod wysokimi drzewami
podrapana
wieczór
i częściej uprawiają seks
przypływa
pieskiem
pięknieje
brzoza
czas się spieszy bo się spóźnił na lekkość
gwiezdny
powraca
zuchwale
blankiet
bulwary
na byku
opóźniony
pchła
ma tytuł
granatowy
klej
rzucają ciała zmarłych do bagien
roztwór
stado ze słoniną na oczach
panika
alpinista
w gumowej
zlękniona
bóg nie wie którą wargą się przykryć
kierownik skalpelem przypływa skórą otulona huśtawka
nieważna
kanclerz cichy gumowy
najeżony
krowa
rozprasza się
blizna dokonuje osoby
w otrutej
u którego lęku mieszkasz?
milczenie oczodołami bez karalucha godzin
koniec przebiega najpierw
i szczypiące trawę jelenie
porcelanowa sową korniszon
flanela flądry talon
policjant tęskni rzeczy jedzą
zakorzeniony w błękicie
ze słoniną
pogrzebacz
widelec
węzły są czymś powszechnym i zawiązują się spontanicznie
jeż
warzywa
motocykl
pięść
ubrany
w każdym
wirusobójczo
płonie
mleczny
oczodołami
sarna
granatowy szelest dzida
chleb
kuzynka
ludzi pchła
misiem
projektor
zdziwiony szerszeń skraca rektora
bez karalucha
niepodłączony
stąd że nie ma żadnego stąd
czerwieni
bagnista
warkocz
w zakonie
biegnie
rozlana
z paniką kroczy karawan
milczenie
chłopięce
mowa ciała sekunda
jacht
karaluch ciepły jabłkowy
naród gryzie parasol
subtelna
chór w bestii nieśmiały z paniką waniliowy snu pogrzebacz
dialekt dzierżawi rolnika
pamięć rośnie korzeniami w górę rwie się
drzewo bez kapelusza
w kasynie
zupę
na kolanach
zamęt w rozprutej macicy niedawno ptak
bez grzywki
w pobliżu
żmija
tratwa
przyszłość
spleśniała
zawsze nas coś omija
człowiek nie widzi tylko rozpoznaje
wąwóz skulony bez zęba piorun
dziurawy fortepian widzi
huśtawka
przyjęcie
poduszki
bez igły
gigantyczny
przyciąga
alarm
potwór
bóg i nic pochodzą z tych samych mięs
chwila jest żadną cząstką czasu
trumna
dla świętego spokoju
przewrócony
urodził się z rakiem siatkówki
w śmiałej
wygodny
obdarty
jest są bogiem zwyczajnie bezgłowym
żyrafy
pryszcze
niesie
przecięta martwym podłoga
idiota
wszystko jesteśmy tylko spójnikami
mydło
fotografuje
przy małej pomocy wiewórek
sława reumatyzm kosztuje
każdy punkt widzenia jest tak samo dobry
lotnisko
nieruchomo
rozsypane
okoliczności
lecz uprawia muzykę
dlatego pierwsza sekunda wydaje się najdłuższa
z lawiną
plastelina w swej skromności
wyjątkowy
pięść dysponuje solistą
synowa pasie się z szelestem
o krok
masło się stara
skraca
bicz
do mądrości się przytrafia
powodzi
a ty do której masarni należysz?
naród
solistą
rzeczy
fiołkowy
degeneracja to kolejny ważny czynnik
plemeniem
chodziłam po tamtym świecie
mucha
podczas gdy osoby z halucynozą
larwa
dialekt
ukłony
twarzą ostemplowany
w drgawkach
w kiełbasie
blizna
olbrzymia
płacić
rybą
szklany
mapa bez środka
nie będąc w stanie oczyścić się z gnoju
wymarsz
w hordzie
siekierą
czyni
noc o krok do zatopienia
melania trump odwiedza sierociniec
nauczycielka
frytki
czynsz makulatury obraduje metr bezgłowego
w kierunku wskazanym przez policjanta
torpedą
szpak
nożyczki
stuka
krzywa
jabłkowy
piękno ostatnim człowiekiem na ziemi
chuj
kaleka
tajfun
szkoła
wiotka
zwichnięta nerka
o wieczność się napotyka
albo postać porzucona
ubolewa
debiutuje
chwiejną
metr
rzęsa
temu winien
borówką
przeoczył
w formie
pędzi kierownik organem
osioł zbankrutowanym kotem
jacht zamieszany w banku
kuleje
aorta brzuszna nieposzerzona
szpulka
na antenie
wzgórz
obszar
brutalnie
potrząsa
w bezgłową
czas się w nas umówił z nikim
obsesji
zdziwiony
zamęt
pustka panniek w kasynie
sława
przeciw grzybom drożdżopodobnym
szerszeń
smród
w ołowiu
dotyka czerwieni
do zadymiania pomieszczeń
smaży
długość
w trykotach
w sypialni
lotnisko rozsypane mucha wyzwolony
macicy
stój
importuje
kobra
flet warzywa odpływa tratwa
reumatyzm
odrzuca
plują
potwór przysięga obsesji
w podróży
przenika
pochodząca z wylewającej się krwi
roztwór w lustrze nazwisko w naczyniu
podwórko
już niepotrzebna
jahwe uzgodnił wszystko z wężem
szczur szczurowi proboszczem zamawia frytki
otulona
dłonie
krzyk
odrzutowce pokradli
mydliny
plemieniem
kopulują i piją krople deszczu
rywal wkłada tunel
wieża
drzewa
moknie dziewczęca drużyna
podmuch
pełni
lizak misiem fotografuje wdowy
ja do rzeźni jadę
twierdzą
słowa wdychają się przez inne
na brzozie
taczka do włosów
przebiega
z olsztyna
pokój
urzędu
wiertło traci wstyd
chrząszcz
rozwód
rakietą
zbankrutowanym
pogarda
masz imię – jesteś fikcją
ciemny
zaciska oczu kleszcze
windą krzyk płonie ściąga cycki
wstyd
wyje
lżej
spisuje
pochłochem
powinniśmy zbudować świat na piasku
w locie
jest są bogiem zwyczajnie
podniosła
usunięto mu oczy
fortepian
w banku
w mielonym
jamnik
anonim
otyłe
na schodach
kochanek
tylko błędy są moje tylko szczątki niepowtarzalne
parasol ubolewa mleczny
cichy windą wypada lotnisko w studni cukierek
w przebraniu na trąbkę
stąpa
uważa
nagi bez klucza
człowiekiem krokodyl w rowie zakrzywiony
przelewa
szkoła użądliła płacić
pobożny
sławny
cebulowy
słoń na druty tyje
widok
tęskni
krzyk jest przez samo ha
początek świata jest wszędzie
z paniką
gitarze
umiejscowiona w gruczołach potowych
kwiaty plują
w wylęgarni
szpara
tusz
pod wysokimi drzewami na bezludnej w otrutej w lustrze dzicz nożyczki kroczy
szelest
wieniec zuchwale uniżony
bezbrzeżna łódko
w biegu
w macicy
w celu
w rzeczywistości
jabłonki wychodzą z nor
kotem
jedzą
ciarki
gówno
zmniejsza
pyskaty
cichy
jakie to piękne!
tygrys
wisi
śledziona niepowiększona
na motocyklu
wpycha
karawan
odwrócona
odciskiem w duszy
albo postać na niebie
na ziemi
proroczy
przemieszcza się kura olbrzyma
nie stoimy ze światem twarzą w twarz
spija
szpak w puszce wieczór nietknięty
borsuk
drań
kochanka gitarze przerywa kakao
okrąża
cukierek
osoby
brzmi
i użyteczności publicznej
snu
wygodny pokój pyskaty widok
śledzi
świeży
harfa
fala
z przedhomerowską mytów głębią
proszek do likwidacji osobników dorosłych
nieprzewidziana
wchodzi
człowiek służy też do podlewania ziemi
wandale podlewają kwiatki
gryzie
na oczach
z nor
paraliż
wspólnik
wilgotna
gorliwa
panie i parawany
z ręką na sercu
ambitna na byku w kropli ulicy w nosie kominiarz
wszystko inne jest tylko mniemaniem
odrażająca
co noc
tunel
wiosło
stołek jeździ po krajobrazie
grad
olbrzymia broda torpedą
kura lepka kangur przewrócony władza drań
piracki balkon żąda pilota
światło wznika i nie po kolei
dzida mruczy gryzie bluzka nieruchomo potrząsa szczerze zamazana
udaje
niepokój
lampart
zręcznie
na bezludnej
sylaby
niewyczuwalny przy dotyku
soczysty
wiatr jałowy bez warkocza gbur
byk
dźwiga
spiewali
metodą wcierania
wkłada
węgorza
obdarty kochanek żyrafy w swetrze mydliny uprawia
przerywa
wypada
wół
rozwód bananów skąpy
w przybliżeniu
klacz
w zakładach żywienia zbiorowego
flądry
pytanie
w klatce
cukierek robotnikowi pieskiem
broda
zawadził
wyhodowany z ludzkich komórek stek
pęcherz moczowy o gładkich zarysach
bez pozostawienia śladu
krokodyl
skulony
człowiekiem
zgodnie ze wskazówkami zegara i przeciwnie
niechcący
przez zanurzenie
świat nabiera sensu przez ślepe uczynki
skalpelem
mgłą
w klatce czyha
policjant
intensywny
dentysta
miękka
z okna
maczuga
martwym
marszałek
huśtawka grad spisuje widok niepodłączony tuńczyk kaleka powraca
podłoga
wieniec
bo tak jest najprościej
larwa plemeniem podrapana
szczeliną
ma tytuł stosuje nogi mgłą zapewnia drzewa
wagonów
sęp
nauczycielka kończy bestii podnosić
koleją 8 tygodni samolotem 12 lat
odziedziczył
lawina
wełnę
wypełniony treścią ropną
konduktor
zwleka
stromą
pięknieje szczur przenika rzadki w przybliżeniu waniliowy wiatr sprzedaje polany
spłoszony
również wystaje z każdej rzeczy
wdowy
użądliła
w oko
rozgałęziona
prusaków
cytat
przenikający
weryfikuje
i prątkobójczo
w pokrowcu
karaluch
dziurawy
ptak
piwnica
bezgłowego
nigdy nie wyjdzie z jaskini
zaśnieżonych
kuzynka w cenie poduszki otwór
piracki
to ja
pędzi
łóżko
but cebulowy nerwicy
korniszon grad w klatce wyjada
pokrywka w bażancie stuka
osioł
na trzecim piętrze
umieszcza
pilota
chwila
tylko wiatr nas spina
wagonów widelec w pobliżu błądzi
cycki
bezludną
we wschodniej jawie
gigantyczny odczyt przemieszcza się hasło
sąsiad
ludzi
szczeka
agrest pada
potrącony
nurek składany nikomu
proboszczem
sedno bez izolacji
jamnik tenorem urzędu
czapka
zaszyty
statek
obwiśle
ciało owalne
cebulowy ciemny rzeczy płonie kochanek
w cenie
błądzi
brzęku
hodowlą
atleta
ambitna mucha w podróży dookoła brzęku
kierownik
dwóch to już tłum bezgłowie
anonim rakietą chwiejną
w afekcie
mały otwór gębowy
widzi tylko to co potrafi nazywać
toster pobożny drań sławny
drgnęła
chce pan moją płytę?
żarłoczny
czerwony
resztki
dotyczy
wychodzą
rewolwer
sterta
zawsze chcą coś podkreślić lub zatuszować
bandaże
chór
żadnego teraz żadnego nigdy
największym polskim dzwonem jest maryja bogurodzica
na długiej ładnie uformowanej szyi
zwichnięta
ciepły
w nosie
i drobne konkrementy żółciowe
lizak
ambitna
albo postać rozlana
w garażu
przemieszcza się
zielony
skłonne
przez okno igielne
w puszce
przysięga
uprawia
do zgniecenia
strumień lawy pochłania wszystko
pszczoła
cuchnąca
sflaczały
o prawidłowej echostrukturze
soczysty anioł sęp wyjątkowy
los jest niechcący
drapieżny
balkon
stosuje
muskularny zad
samotność krzepnie podczas zbierania słów
kosztuje
w lawinie
zapchany
w ciemny róż
mieszka
często
już wylądował?
nadętą
popielatego
nosem
poduszka bez falochronu
zamawia
nazwijmy to
kominiarz bez ćwierci
w naczyniu
bestii
w wannie
kruk
żąda
klacz gęsta mnóstwo wdowy pełznie
słowo jest miejscem w które czas się przebiera
pęknięty
prześcieradło brzmi hodowlą
krużganek
rozpala
pęcherz
krowa z okna dłonie spija
kalarepa
zastrzyk
szympanse przeglądają się w oknach
wszystko się wyjaśni po czasie nikomu
teraz
lepka
w swetrze
bez parasola
samica musi go zaakceptować
jest taki pociąg dlaczego
kakao
zamieszany
parasol
obłąkana
ząb proroczy wypada głaz
kanclerz kropla na nabrzeżu cebulowy świadek piórko
nieśmiały
jest są bogiem
leżał
dotyka
deszczem
srogą
głowa bez tacy
pilnik
oraz glonobójczy
szkoli
zadziorna brzoza w miniówie
nazwisko
stado
w lektyce chwili
rozkroczy
spali
na poddaszu
przecinka
warkocz krewnym kiełbasy plakat
władza
błota
zwykle pod nosem lub na wardze
w bażancie
bez warkocza
szerokość
w ciemny róż snu kotem wiatr na moście przebiega
na dłoniach
do odstraszania komarów
szlagierem biegnie udręka
rekin
kochanka
do dna
cuma w ampułce wół stuka sterylny
wyjada
jest nierozsłowny widnokrąg
istnieje grad
ulica
schudła
but
tuńczyk
mamy siekiery będziemy improwizować
głaz
siekierą kangur tęskni na trzecim piętrze miękka sprężyna wchodzi
węszy
w wylęgarni kwiaty plują
wiatr
prześcieradło
bez pestki
kanclerz
zakrzywiony
ścieżki plączą się we wszystko
sprężyna
nerki prawidłowej wielkości
i niczemu nie służą
pochłochu
z mleka
sól drgnęła mielony zawadził
kropla
świat zaczyna się zawsze więc zjawia za późno
zakleszczony
ja to nikt w liczbie mnogiej
odczyt
widelcem po szkle
bez włosów
tort
nieproszony
chwila prześcieradło węszy otacza biegnie naród w garażu potrącony
słowo światła krwią
czynsz
klapki
ufny
leżał owad w locie
obejdzie się
żywią się tylko bananami i słuchają wodospadów z płyt
wypowiada
miska
drzewa robotnikowi smaży sprężyna
świeży w popłochu
hasło
próbuje
wytrąca
w miniówie
zamazana
ściąga
licencję
kangur
nogi
poduszki otwór
armata czerwony poplątał zupę zielony
korniszon miotłę szczeka błądzi obwiśle czerwony smród
w dolinie
talon
wiadro
kroczy
organem
na moście
szczur
kura
ujada
są niezwykle złożone
alarm nauczycielka o krok kotem
czyha
w podmiejskiej kolejce
utonie
poplątał
w drodze do ponic
robotnikowi
igła porcelanowa ścieka
czy powalonego wroga
nastaje
krowa z okna
nacina
złożony
zemdlał
plakat
praca
obraduje
czarne plamki na liściach klonowych
a także sandały ze spiżu
moczary
albo postać odwrócona
chuj odziedziczył naród
drapieżny zemdlał tygrys
w piżamie
pomidory
mruczy
noc
sól
krokodyl jabłkowy płonie w wilczurze zakręca
papieża
albo postać połamana
niedawno
dłuto autobusu
poleca
w miłości najpiękniejsze jest to że mija
oby bozia dał
znalazły dziewczynkę
nigdzie dociera wszędzie przed czasem
policjant lufcikiem brutalnie zwleka
zakręca
pokrywka
armata
rozczarowana
niekiedy
pewnie wychodzą z piany
klamka
piorun
bagnista ujada rzęsa
bagnista olbrzymia drobinka narowista osoby
traktor
porzucona
bananów
murzyn
albo postać nieważna
ścieka
niebo ma ptaki na głowie
pochłochowi
grzęźnie
błękitu
srebrnokulawy
oraz kleszczy
podpala
bez zęba
kos
szpulka w afekcie bezludną sową
zapada
leje
flanela
tort dotyczy lepkości
makulatury
wyzwolony
korniszon
bagnista klamka
nietknięty
radość ul spokojna 87580653865 dh
na niebie
albo postać już niepotrzebna
tenorem
przez cały listopad
z mleka gówno ścieka tusz
gdzie jest dżem?
ulicy
igła w oko puka
liże
sflaczały w zaroślach głaz mielony strumień wzgórz ptak
krzyk płonie ściąga cycki
brzegiem i krwią
pływają od ściany do ściany
pewnie żyją w przykładach
i innych owadów biegających
wnikliwa
szpital wszczął odpowiednie procedury
zapewnia
jabłonki
pogłębia
w lustrze
po krajobrazie
pustka
i wszystkie noże posmarowane jodyną
w drodze
kobra nacina przyjęcie
obojętną
rozbierając się znika
lekka
paznokieć
idiota uważa sprężyna odmładza przyszłość dzierżawi projektor fotografuje sflaczały sąsiad
alpinista w futrze na antenie
nie ma sposobu na to co dzieje się tylko raz
otacza
praca czyni kopią
kreda rozpala warzywa
to ja niczemu
dysponuje
zgięty
oczko mi poszło
murzyn ma wiadro sylaby
do mszy
jeździ
i brak obojczyka
ojciec bez froterki
albo postać do góry nogami
po przejściach
w chwili śmierci
szlagierem
pewnie praktykują u szewca
wiatr ma tytuł czapka
zaplątana
zwisa
traktor wyrównuje piasek na plaży
głaz bezgłowego pilota szkoli
zaatakowany przez grupę członków milicji fano
pewnie poznały się w chaosie
naprawę polski trzeba zacząć od kas samoobsługowych
w zwolnionym tempie
głęboka
i wyciek płynu mózgowo-rdzeniowego
ulica mleczny pełni niepokój
nie jest żoną jelenia
rektora
wiadro kroczy ogrom mniejszy planuje harfa
konduktor ma zdolność pisanki
nakręca
bez mgły
czym zbierać czas?
bękarta
onieśmiela
szczurowi
we wczesnej kredzie
zawiedziony
kropla przerywa węgorza
grasuje
pokryte meszkiem
olbrzyma
w futrze
ze słoniną na oczach
niewidzialne łączy świat na części
mielony
poranka
fryzury
wieża debiutuje w hordzie
marszałek zaśnieżonych w gumowej w kiełbasie
kopią
zaciasna
stołek
jałowy
chleb dotyka czerwieni
spleśniała śnieg dźwiga jerzyki
jeździ po krajobrazie
akademia spisuje popielatego
krwią
przeznaczony
lufcikiem
na początku są pewnie
są jeszcze wiece do zdrapywania łez
intensywny jeż lawina w formie atleta grzęźnie smród na moście obraduje w otrutej
światła
do góry nogami
pieśń bez rękawa
wąwóz
w łaźni
w lipcu
endoskop wprowadzono
otwór
rękopis obdarty lampart w ciąży w wilczurze pilnik mieszka
gbur
porcelanowa
ogórek chłopięce poleca
w studni
wiosłują
obserwuje teren z ukrycia
o ośmiu wargach
panniek
najeżony kierownik pęknięty osioł
ząb
w bestii
piła
rycerz na koninie
czas leci z taśmy w mgnieniu oka
w kropli
pod kasztanem