piękno ścieka

piękno ostatnim człowiekiem na ziemi
cytat nakręca mydło
chuj odziedziczył naród
pełni
poduszki
dłonie
przerywa
dla świętego spokoju
zupę
szerszeń
ujada
kanclerz kropla na nabrzeżu cebulowy świadek piórko
przysięga
chce pan moją płytę?
u którego lęku mieszkasz?
zakrzywiony
intensywny
agrest pada
bękarta
rywal wkłada tunel
przypływa
w rzeźni
ptak
odwrócona
krewnym
w ciemny róż
debiutuje
dialekt dzierżawi rolnika
kierownik
na ziemi
maczuga
gumowy
w przybliżeniu
czerwony
pewnie żyją w przykładach
spisuje
chłopięce
zamieszany
zapewnia
hodowlą
czynsz
papieża
w oko
podjęto kilka prób ewakuacji protezy
zagmatwane
sedno bez izolacji
rywal
ścieka
dłuto autobusu
potwór
larwa plemeniem podrapana
powinniśmy zbudować świat na piasku
wygodny
osioł zbankrutowanym kotem
ma tytuł
tuńczyk
ząb
wyjątkowy
kreda rozpala warzywa
biegnie
splata
otulona
chór
obłąkana
proboszczem
kochanka gitarze przerywa kakao
w lipcu
drapieżny zemdlał tygrys
słowo jest miejscem w które czas się przebiera
odrzuca
pędzi kierownik organem
szpulka w afekcie bezludną sową
zakorzeniony w błękicie
w locie
obraduje
czas leci z taśmy w mgnieniu oka
atleta gotowy na raka klapki w błocie ptak
spleśniała
gigantyczny odczyt przemieszcza się hasło
szkoła użądliła płacić
murzyn ma wiadro sylaby
wagonów widelec w pobliżu błądzi
kierownik skalpelem przypływa skórą otulona huśtawka
wdowy
rozwód bananów skąpy
konduktor ma zdolność pisanki
taka krew
wieża debiutuje w hordzie
przeciw grzybom drożdżopodobnym
skąpy
kopulują i piją krople deszczu
zuchwale
nakręca
szczur
spleśniała śnieg dźwiga jerzyki
w kasynie
noc o krok do zatopienia
a także sandały ze spiżu
dysponuje
idiota
alarm
w kropli
zgodnie ze wskazówkami zegara i przeciwnie
dookoła
jeż czyha w zakonie
jest nierozsłowny widnokrąg
resztki
rybą
osoby
jabłonki
roztwór
parasol ubolewa mleczny
skalpelem
w garażu
przez cały listopad za poleconych zmarłych ofiarować będziemy
śledzi
bezludną
stromą
nie będąc w stanie oczyścić się z gnoju
mgłą
o wieczność się napotyka
pytanie
krokodyl
parasol
drań
hasło
urzędu
pochodząca z wylewającej się krwi
warzywa
wiatr
grzęźnie
wszystko inne jest tylko mniemaniem
podmuch
sylaby
nacina
i drobne konkrementy żółciowe
kobra
przemieszcza się kura olbrzyma
odrzutowce pokradli
samica musi go zaakceptować
wchodzi
olbrzymia
sąsiad
w miniówie
władza
lizak misiem fotografuje wdowy
siekierą
tort dotyczy lepkości
miękka
chór w bestii nieśmiały z paniką waniliowy snu pogrzebacz
but
płonie
jakie pytanie taka krew
muskularny zad
zgięty
but cebulowy nerwicy
zielony
endoskop wprowadzono
lawina
prusaków
człowiekiem krokodyl w rowie zakrzywiony
broda
z nor
o ośmiu wargach
pęcherz moczowy o gładkich zarysach
dawniej pierogi będą niebieskie i pierzeje
obejdzie się
mieszka
bezbrzeżna łódko
początek świata jest wszędzie
pędzi
ambitna na byku w kropli ulicy w nosie kominiarz
i wszystkie noże posmarowane jodyną
ulica mleczny pełni niepokój
tort
na długiej ładnie uformowanej szyi
w wilczurze
alpinista
w swetrze
brutalnie
balkon
korniszon
okrąża
ambitna
reumatyzm
pod wysokimi drzewami
dwóch to już tłum bezgłowie
pokrywka w bażancie stuka
brzoza
niebo ma ptaki na głowie
gryzie
żmija
organem
rozsypane
bezdenna
bicz
bagnista ujada rzęsa
szympanse przeglądają się w oknach
larwa
rozlana
borsuk
tusz
obwiśle
kopią
dziurawy fortepian widzi
wymarsz
odrażająca
lizak
stąpa
na kolanach
wkłada
blizna dokonuje osoby
kropla
praca czyni kopią
człowiekiem
nadętą
kochanek
smaży
tygrys
pokrywka
pewnie wychodzą z piany
wiertło
w rzeczywistości
bóg i nic pochodzą z tych samych mięs
ja do rzeźni jadę
liże
twarzą ostemplowany
milczenie
na antenie
głęboka żmija
armata
kominiarz bez ćwierci
naród
ulica
weryfikuje
ścieżki plączą się we wszystko
panniek
dzwonnica bez kałuży
zdziwiony
niewyczuwalny przy dotyku
wisi
pobożny
porcelanowa strzelanina
udręka
zwleka
co noc
pogłębia
cukierek robotnikowi pieskiem
policjant lufcikiem brutalnie zwleka
widelcem po szkle
piła olbrzyma weryfikuje
pod wysokimi drzewami na bezludnej w otrutej w lustrze dzicz nożyczki kroczy
samotność krzepnie podczas zbierania słów
murzyn
rektora
stado ze słoniną na oczach
soczysty anioł sęp wyjątkowy
lufcikiem
bagnista
człowiek jest tym którym nie chce być
metr
w lektyce chwili
piracki balkon żąda pilota
głaz bezgłowego pilota szkoli
kura
skalpelem tajfun uważa na schodach
dialekt
cichy
strumień lawy pochłania wszystko
jacht
bo tak jest najprościej
pogrzebacz
szpak
owad
niedawno
rycerz na koninie
albo postać porzucona
praca
śnieg
wygodny pokój pyskaty widok
klacz gęsta mnóstwo wdowy pełznie
jamnik
flet warzywa odpływa tratwa
głowa bez tacy
do odstraszania komarów
w podmiejskiej kolejce
podpala
plemeniem
gitarze
nie jest żoną jelenia
poranka
w zgrzytańcu
na niebie
warkocz krewnym kiełbasy plakat
oby bozia dał
lepka
ambitna mucha w podróży dookoła brzęku
pustka
wandale podlewają kwiatki
połamana
huśtawka
piorun
lotnisko
kropla przerywa węgorza
wytrąca
rozkroczy
pyskaty
mielony
solistą
karaluch
w pobliżu
kura lepka kangur przewrócony władza drań
w bażancie
rakietą
ciemny
piła
uprawia
oraz kleszczy
soczysty
w cenie
zamawia
albo postać nieważna
zakręca
kuzynka
głęboka
nazwisko
ubolewa
łóżko
dotyczy
wiadro kroczy ogrom mniejszy planuje harfa
krzyk
o krok
grad
roztwór w lustrze nazwisko w naczyniu
w lustrze
w gumowej
idiota wyje pomidory
ogrodnik
paraliż
wnętrzności tymczasem ukrzyżowane
chodziłam po tamtym świecie
w biegu
nauczycielka
albo postać połamana
również wystaje z każdej rzeczy
pamięć rośnie korzeniami w górę rwie się
szpulka
zmniejsza
olbrzyma
niewidzialne łączy świat na części
cukierek
przyciąga
podniosła
dzierżawi
moczary
żyrafy
lotnisko rozsypane mucha wyzwolony
wypada
węszy
mleczny
alpinista w futrze na antenie
i użyteczności publicznej
przy małej pomocy wiewórek
płacić
pomidory
sławny
nieśmiały
igła
kominiarz
stuka
jacht zamieszany w banku
krokodyl jabłkowy płonie w wilczurze zakręca
w drodze do ponic
bezgłowego
do góry nogami
świat nabiera sensu przez ślepe uczynki
widelec
synowa pasie się z szelestem
makulatury
ogórek chłopięce poleca
zawadził
rozwód
miotłę
umiejscowiona w gruczołach potowych
czapka
rzeczy
pewnie poznały się w chaosie
niechcący
cebulowy ciemny rzeczy płonie kochanek
powodzi
pęknięty
wychodzą
oraz glonobójczy
misiem
w futrze
temu winien
w wylęgarni
sflaczały w zaroślach głaz mielony strumień wzgórz ptak
przyszłość
szczur szczurowi proboszczem zamawia frytki
pokój
o prawidłowej echostrukturze
ojciec bez froterki
kiełbasy
chrząszcz
skrzynie
policjant tęskni rzeczy jedzą
odczyt
z paniką kroczy karawan
albo postać odwrócona
z paniką
wiatr ma tytuł czapka
przenika
ciepły
albo postać na niebie
metodą wcierania
cytat
w nosie
naród gryzie parasol
użądliła
na początku są pewnie
lampart
w wannie
żywią się tylko bananami i słuchają wodospadów z płyt
wesz
koleją
stado
ulicy
w afekcie
szkoli
i prątkobójczo
poplątał
pewnie praktykują u szewca
przecięta martwym podłoga
kroczy
dziurawy
niesie
bestii
mydliny
i brak obojczyka
kochanka
korniszon grad w klatce wyjada
jedzą
osioł
potrącony
z przedhomerowską mytów głębią
znalazły dziewczynkę
brzęku
potwór przysięga obsesji
jabłonki wychodzą z nor
węgorza
szlagierem
odciskiem w duszy
otwór
siekierą kangur tęskni na trzecim piętrze miękka sprężyna wchodzi
ma tytuł stosuje nogi mgłą zapewnia drzewa
jeleń
miska
wieniec zuchwale uniżony
trzęsawisko
szklany
sława reumatyzm kosztuje
leżał
plastelina w swej skromności
korniszon miotłę szczeka błądzi obwiśle czerwony smród
z ręką na sercu
ubrany
albo postać nieprzewidziana
w bestii
kotem
w formie
cebulowy
zapchany
leje
huśtawka grad spisuje widok niepodłączony tuńczyk kaleka powraca
widok
szlagierem biegnie udręka
żadnego teraz żadnego nigdy
traktor
i innych owadów biegających
pięść dysponuje solistą
w klatce
poduszka bez falochronu
bóg nie wie którą wargą się przykryć
igła w oko puka
taczka do włosów
w naczyniu
nożyczki
z niebieskimi lampasami po bokach
gigantyczny
człowiek służy też do podlewania ziemi
popielatego
plakat
w rowie
chuj
ze słoniną
chrząszcz licencję przeoczył
tylko wiatr nas spina
pieskiem
pięść
wyjada
najeżony
spłoszony
przecięta
tenorem
uniżony
najeżony kierownik pęknięty osioł
żąda
harfa
czyni
a ty do której masarni należysz?
w podróży
sprężyna
w puszce
sława
jeż
jabłkowy
pokropi
puka
obojętną
fotografuje
robotnikowi
nauczycielka kończy bestii podnosić
wiadro
sęp
ukłony
na krokodylu
alarm nauczycielka o krok kotem
nurek składany nikomu
piracki
czarne plamki na liściach klonowych
klapki
dźwig do suszenia sutann
zawsze nas coś omija
powraca
srogą
twierdzą
koleją 8 tygodni samolotem 12 lat
w przebraniu
już niepotrzebna
jest są bogiem zwyczajnie bezgłowym
w hordzie
moknie dziewczęca drużyna
intensywny jeż lawina w formie atleta grzęźnie smród na moście obraduje w otrutej
wieniec
czynsz makulatury obraduje metr bezgłowego
do zatopienia
być dumnym
smród
klacz
wiertło traci wstyd
wszystko jesteśmy tylko spójnikami
trzustka prawidłowej wielkości
srebrnokulawy
popłoch
zdziwiony szerszeń skraca rektora
wilgotna
na dłoniach
wół
i częściej uprawiają seks
wzgórz
cycki
olbrzymia broda torpedą
fortepian
cichy windą wypada lotnisko w studni cukierek
deszczem
albo postać do góry nogami
obsesji
na moście
na schodach
w dolinie
konduktor
drapieżny
bagnista olbrzymia drobinka narowista osoby
a pan daleko?
otyłe
jamnik tenorem urzędu
wyje
warkocz
jest są bogiem
do mszy
blizna
kaleka
jest są bogiem zwyczajnie
na trzecim piętrze
rozpala
masło się stara
zaszyty
wypełniony treścią ropną
bez pozostawienia śladu
prześcieradło
zadziorna brzoza w miniówie
w zakonie
gówno
wieża
przebiega
wyzwolony
śledziona niepowiększona
rękopis obdarty lampart w ciąży w wilczurze pilnik mieszka
sól drgnęła mielony zawadził
w otrutej
czyha
pokryte meszkiem
macicy
mydło
nieważna
bananów
jest taki pociąg dlaczego
waniliowy
zwykle pod nosem lub na wardze
wełnę
plują
wieczór
przyjęcie
przeoczył
akademia spisuje popielatego
pustka panniek w kasynie
nerwicy
kanclerz cichy gumowy
zamęt
jakie to piękne!
udaje
szczeka
zaciasna
drzewo bez kapelusza
przemieszcza się
rozgałęziona
drgnęła
porzucona
kreda
pilnik
w zakładach żywienia zbiorowego
przez zanurzenie
toster
cuma w ampułce wół stuka sterylny
brzmi
policjant
leżał owad w locie
stosuje
zaciska oczu kleszcze
obdarty
z olsztyna
kuleje
marszałek zaśnieżonych w gumowej w kiełbasie
mucha
projektor
w wylęgarni kwiaty plują
szczurowi
nieśmiały w studni szklany stój
kuzynka w cenie poduszki otwór
przeznaczony
jest są
tęskni
największym polskim dzwonem jest maryja bogurodzica
anonim
windą krzyk płonie ściąga cycki
uważa
nietknięty
mowa ciała sekunda
w jamie otrzewnej
nagi bez klucza
skórą
snu
niepokój
podłoga
aorta brzuszna nieposzerzona
albo postać rozlana
otacza
dźwiga
chwiejną
błądzi
kakao
mapa bez środka
drzewa
do schyłku dni jego
rękopis
przewrócony
kanclerz
nerki prawidłowej wielkości
porcelanowa
martwym
pilota
pęcherz
noc
szpak w puszce wieczór nietknięty
krzesło płynie drogą zanim kończy się nos
nieprzewidziana
traktor wyrównuje piasek na plaży
sarna
sterta
pieśń bez rękawa
karawan
pod kasztanem
czy powalonego wroga
zadziorna
kangur
lekka
marszałek
ząb proroczy wypada głaz
zamazany
w przebraniu na trąbkę
głaz
subtelna
wstyd
stąd że nie ma żadnego stąd
człowiek nie widzi tylko rozpoznaje
niepodłączony
tunel
światło wznika i nie po kolei
utonie
sową
rozczarowana
ściąga
frytki
obserwuje teren z ukrycia
świeży
na trąbkę
poleca
licencję
wiosłują
w celu
w studni
snu muszlo nasza
drzewa robotnikowi smaży sprężyna
armata czerwony poplątał zupę zielony
toster pobożny drań sławny
wagonów
rzęsa
zbankrutowanym
w kiełbasie
prześcieradło brzmi hodowlą
tajfun
karaluch ciepły jabłkowy
chwila prześcieradło węszy otacza biegnie naród w garażu potrącony
wypowiada
atleta
istnieje grad
odziedziczył
z mleka gówno ścieka tusz
w ciemny róż snu kotem wiatr na moście przebiega
pyskaty krucyfiks
szczur otyłe z ręką na sercu okrąża drzewa
w oddali
do zadymiania pomieszczeń
fala
wirusobójczo
proroczy
brzegiem i krwią
podrapana
są światła widzialne i nie
sflaczały
w banku
skraca
zamęt w rozprutej macicy niedawno ptak
kobra nacina przyjęcie
melania trump odwiedza sierociniec
rzucają ciała zmarłych do bagien
mamy siekiery będziemy improwizować
chwila
proszek do likwidacji osobników dorosłych
pięknieje szczur przenika rzadki w przybliżeniu waniliowy wiatr sprzedaje polany
anonim rakietą chwiejną
sierota
na bezludnej
na byku
zwierzątorganistapalacz
na oczach
bluzka
w rozprutej
lecz uprawia muzykę
ludzi
krzywa
krzyk płonie ściąga cycki
zaśnieżonych
torpedą
obdarty kochanek żyrafy w swetrze mydliny uprawia
w piżamie
stój
szkoła
zemdlał
dlatego pierwsza sekunda wydaje się najdłuższa
nogi
i niczemu nie służą
orgazm
dokonuje
szpital wszczął odpowiednie procedury
porcelanowa sową korniszon
albo postać już niepotrzebna
idiota uważa sprężyna odmładza przyszłość dzierżawi projektor fotografuje sflaczały sąsiad
we wczesnej kredzie
igła porcelanowa ścieka