odcinek 9

Pacjent sosnowieckiego szpitala przeleżał ponad rok pod jałowcem, trzydzieści metrów od drzwi lecznicy, tuż przy deptaku. Nieżywy i otoczony baterią jednakowych puszek po piwie.

Lwów odznaczał się przy tym szczęśliwym połączeniem krwi: polskiej, rusińskiej (jak wówczas się mówiło), ormiańskiej; śliczne i chętne życiu kobiety, śpiewność, muzykalność, ogień w żyłach. Trzy czwarte śpiewaków i śpiewaczek dawał Polsce Lwów.