odcinek 6

Uciął.
Objęła go oburącz.
Plątała się, powtarzała jedno i to samo w kółko.
Zerwał się z łóżka.
Zerwał się nagle z łóżka i przysiadł.
Opanował się nagle.
Siadł na krawędzi stołu.
Objęła go oburącz.
Opanował się nagle.
Opadł i mruczał coś niewyraźnie.
Nagle urwał.
Wahała się.
A ona wciąż jeszcze stała.
Przystanęła.
Kiwał smutnie głową.
Machnął ręką.
Posłusznie wykonała.
Rozciągnęła się krzyżem na ziemi.
Wbił się w nią oczami.
Przetarł czoło.
Machnął ręką.
Usłyszał swój głos i uśmiechnął się.
Słuchał w natężeniu.
Leżał na łóżku i mówił cichym głosem.
Ucichła.
Uciął.
Podwinęła nogi pod siebie, skręciła się jak jeż.
Nagle urwała.
Objęła go oburącz.
Trzymał ją za rękę i patrzył jej w oczy.
Posłusznie wykonała.
Zlękl się.
Posłusznie wykonała.
Zerwał się nagle na równe nogi.
Czekał.

Stalin śpiewał w chórze cerkiewnym i wyróżniał się dobrym głosem.