niech wejdzie, usiądzie

(Wchodzi, przewraca się) Gdzie są monety? (Nie wiadomo) Trzeba zamknąć okno (Nie ma okna) Niech ktoś otworzy drzwi! (Nie ma nikogo). Więc to tak

II. Proszę usiąść

Podziękowałem. Wezwałam pana, bo jestem pana matką i potrzebuje kilku informacji do corocznego raportu. Aha, odetchnąłem z ulgą. Pójdzie gładko. Wzrost? Mam. Waga? Bywa, dziękuje. Widzę, że ząbki już się panu wykluły? Już nawet wypadają, dodałem od siebie, czując się pewniej. Nie.

II. Matka

Matka podniosła wzrok z nad kwestionariusza. Proszę to cofnąć. Musimy uważać, żeby nie dojść za daleko. Ktoś wyżej może uznać, że brakuje mu jakiś informacji. Zażąda kolejnych rozmów. Chce pan tego? Przepraszam, oczywiście, że nie. Mam szczęście pomyślałem. Trafiłem na przezorną matkę.

III. Proszę usiąść

Podziękowałam. Wezwałem panią, bo jestem pani ojcem i potrzebuje kilku informacji do corocznego raportu. Aha, odetchnęłam z ulgą. Łatwo pójdzie. Wzrost? Tyci. W porządku. Waga? W zasadzie tak. Buciki też już sobie sama zawiązuje, dodałam. Doskonale. Dzieci. Trójka. Strasznie zaospione. Nie.

IV. Ojciec

Ojciec podniósł wzrok z nad kwestionariusza. Proszę to wypluć. Ale to prawda. Prawdę też można wypluć. A nawet należy, dla zdrowia, powiedział jakby bardziej stanowczo ojciec. Ma rację, pomyślałam. Taki ładny poranek. Po co go psuć. Dzieci. Trójka. Gładziutkie.

V. Niech wejdzie, usiądzie

(Wchodzi, siada) Gdzie są monety? (Tutaj) Trzeba zamknąć okno (Zamyka okno) Niech ktoś otworzy drzwi! (Za późno)