któregoś pojemnika

Któregoś dnia powiedział: Nawet nie wiesz, jak o tym marzyłem.

O czym, proszę księdza? – zapytałam.

Zaraz zobaczysz, moje słoneczko.

Zasunął zasłony, mocno chwycił mnie za ręce. Nie krzycz, bo wtedy będzie bolało bardziej – powtarzał. Zaczął zdzierać ze mnie ubranie. To był taki strach, że nie możesz oddychać. Był silny, ważył sto kilogramów. Krzyczałam, błagałam, by przestał. Gdy skończył, owinęłam się w koc, położyłam przy ścianie i płakałam. Jadę. Mam mszę wieczorną w Stargardzie – rzucił. Kazał mi wziąć jakieś dziwne tabletki. Otworzył usta i sprawdził, czy na pewno je połknęłam. Krew spływała mi po nogach.

Choć pierwszą głośną książką Sacksa były Przebudzenia, to największą sławę zapewnił mu zbiór opowieści O mężczyźnie, który pomylił swoją żonę z kapeluszem. W tytułowym rozdziale opisuje mężczyznę, który nie potrafił odróżnić ludzkiej głowy od hydrantu, a głowy swojej żony od kapelusza. Gdy pokazywano mu rękawiczkę, wydawał się bardzo zakłopotany. To powierzchnia ciągła obejmująca samą siebie – opisywał ją. – Zdaje się, że ma pięć wybrzuszeń. To rodzaj pojemnika.