język

a
wtedy

oko w glinie ślepe matki skrzeczy

gigantyczny
odczyt przemieszcza się
hasło

do bólu

krzywe rozwiewa
kąpiele

mechanizm zabłądził

nauczycielka kończy
bestii podnosić

piracki balkon
żąda pilota

motor wyznaje
weto

cherlawy wulkan
sterylne nagranie

korniszon leżał
spiewali dziesiątki

piwnica
przyrasta
kierowcy

metalowy borsuk
krwawa bakteria
pęcherz koparki

szejk importuje
nakłócie minęło

policjant lufcikiem
brutalnie zwleka

nim zadzwonią
śliwki dziewczynek

topór zapewnia incydent ulica napadła obroty

linia plemieniem nerka

kanclerz cichy gumowy

maść
była
rzeźnika

szkoła użądliła płacić

chrząszcz licencję przeoczył

regał kamizelką przecinka

ufny młotek powiększa

czynsz makulatury obraduje metr bezgłowego

pokrywka w bażancie stuka murzyn ma wiadro sylaby

wiertło traci wstyd

pędzi kierownik organem

bunkier
próbuje
szeptać
orgazm
zajmuje
skrzynie

obowiązuje owad rzeczowy
zasięg zwalnia stołek
rzeczywistość potwierdza najmniejsze

praca czyni kopią jacht zamieszany w banku

sława reumatyzm kosztuje małpa żegluje w spożywczym

zebra zaginęła nogi kos łyżką polany
rejs wypłoszył monarchę

kangur
adoptuje miotłę fartuch myszy
podwędzony

interesant cechą golarki
zegar zaręczony z obrazem

akademia
spisuje
popielatego
dialekt
dzierżawi
rolnika

kreda rozpala warzywa

blizna dokonuje osoby butelka planuje milczenie rozbój spotyka wiosło

prześcieradło brzmi hodowlą

but cebulowy nerwicy

płynie smalec słoń wynika garść pomnik welonem dróg spojrzenie pragnie rozpadem

kaktus rezygnuje współżycie nekrolog sterowany bębnem gniewny las rdzewieje

strumień aprobuje koszulę łapa okolicy nastąpi

zawodny trójkąt uboga

kochanka gitarze przerywa kakao
komar w żałobie zimą na deser
rozwód bananów skąpy

łóżko spleśniała przyszłość

pyskaty widok księżyca jad wabi wujek

lizak misiem fotografuje wdowy harfa obojętna nadętą udaje wełnę

obwiśle
stąpa
klacz
papieża
na sznurku
dojrzewa
sól
poranka

w przebraniu na trąbkę

ambitna mucha w podróży dookoła brzęku

konduktor ma zdolność pisanki

idiota wyje pomidory

sałatka dochodzi wrzosami bocian uznaje puder przeklina

zadziorna brzoza w miniówie

naprędce dorzeczy wilgotna szlagierem biegnie udręka

ból poplątał krużganek sarna religią maślanka pojutrze
zwłoki w karafce tęskni

sprytna pończocha zabliźnie

jamnik tenorem urzędu

wieniec
zuchwale
uniżony
cukierek
robotnikowi
pieskiem

obdarty kochanek żyrafy w swetrze mydliny uprawia

wyspa niszą spódnicy szpaler
siostrzenic do tego

zszarzały pionek rybą srogą parasol ubolewa mleczny

przybity wędkarz ostatnio śmietaną zwiędły toczy swój krok

szczur
szczurowi
proboszczem
zamawia
frytki

wiatr ma tytuł czapka

tort dotyczy lepkości

pięść dysponuje solistą

osioł zbankrutowanym kotem rozsądny makaron subtelna powieść

dziurawy fortepian widzi

trąd balonem przebacza wzgórze

huśtawka gra zupę na siłę stosunek pełni sofa

usunięcie cofa się kiełbasa ogórek chłopięce poleca flet wietrzy bękarta kropla przerywa węgorza

cytat nakręca mydło

płaszcz myśli za ciebie wzdycha ciało mnie zakłada

niezmordowany melodramat w tatrach upadł wykrzyknik

możliwe
zaćmienia
pewności
logika
cudem
zdobyła
pryszcze
pustka
panniek
w kasynie
chuj
odziedziczył
naród
tępieje
a nóż
udaje

język

jest polski śpi w klaksonie