innym chóru

Innym razem gdy jechałem autobusem przez Warszawę w myślach pojawiło mi się nagle imię i nazwisko znanej piosenkarki i paręnaście sekund później za zakrętem zobaczyłem ją jak szła przez pasy.

Paliła się pełna dymu trzypiętrowa kamienica. Z drugiego piętra ktoś wyrzucał poduszki i materace. Po chwili z tego dymem buchającego okna wypada, chyba wyrzucony, mały, może 6-letni chłopiec. Wstaje, próbuje odejść od płonącego domu. Kuleje; widocznie przy upadku skręcił sobie nogę. Jeden z żołnierzy (chyba był to szaulis) podbiega do chłopca z wymierzonym w niego karabinem. Mały zatrzymuje się i podnosi ręce do góry. Żołdak podchodzi do chłopca i dotyka go lufą. Z okna krzyk kobiety: „Nie, nie, nicht, nicht!”. A żołdak spogląda w górę na kobietę i patrząc na nią strzela w chłopca.

Wydawało mi się, że słyszałem zawołanie, dlatego poszedłem w tym kierunku i zaczekałem. Szczęśliwym zrządzeniem losu przypadkowo odsunąłem na bok trawę i okazało się, że żaba siedzi na kłodzie. Samce Cardioglossa cyaneospila mają w każdej stopie jeden dłuższy palec, który odpowiada ludzkiemu palcowi serdecznemu. Nie wiadomo do czego służy.

Śnił mi się Stalin na inspekcji w kinie. Był miły, antystalinowski. Odprowadzałem go przez krzaki chyba na Kreml. Bał się tych swoich.

Miałam kiedyś fana w Finlandii, którego naprawdę się obawiałam. To był baryton z tamtejszego chóru.