dziurawy pod kasztanem

dziurawy fortepian widzi
puka
kominiarz
idiota uważa sprężyna odmładza przyszłość dzierżawi projektor fotografuje sflaczały sąsiad
sprężyna
ciemny
alpinista w futrze na antenie
obdarty
człowiek jest tym którym nie chce być
przyjęcie
i użyteczności publicznej
proszek do likwidacji osobników dorosłych
krokodyl jabłkowy płonie w wilczurze zakręca
nerwicy
lecz uprawia muzykę
jeż
twarzą ostemplowany
prusaków
ambitna na byku w kropli ulicy w nosie kominiarz
w pobliżu
atleta gotowy na raka klapki w błocie ptak
armata czerwony poplątał zupę zielony
szpak w puszce wieczór nietknięty
zamieszany
warzywa
w lektyce chwili
przysięga
ulicy
słowo jest miejscem w które czas się przebiera
zdziwiony
gumowy
na początku są pewnie
but cebulowy nerwicy
olbrzymia broda torpedą
łóżko
pszczoła
koleją 8 tygodni samolotem 12 lat
skrzypek
mleczny
świat nabiera sensu przez ślepe uczynki
harfa
władza
z olsztyna
szczeka
toster
wychodzą
wiatr ma tytuł czapka
prześcieradło brzmi hodowlą
torpedą
stój
przebiega
moknie dziewczęca drużyna
w rzeczywistości
brzoza
huśtawka
larwa
gigantyczny odczyt przemieszcza się hasło
cytat
tygrys
intensywny jeż lawina w formie atleta grzęźnie smród na moście obraduje w otrutej
chce pan moją płytę?
dotyczy
chuj
o krok
tort dotyczy lepkości
ogrodnik
dialekt dzierżawi rolnika
pustka panniek w kasynie
nauczycielka
nieprzewidziana
miotłę
wstyd
wkłada
kreda rozpala warzywa
w gumowej
i innych owadów biegających
popielatego
zadziorna
hasło
gigantyczny
wszystko inne jest tylko mniemaniem
snu
mucha
noc
ja do rzeźni jadę
w oko
chwiejną
wesz
alarm nauczycielka o krok kotem
oraz kleszczy
korniszon miotłę szczeka błądzi obwiśle czerwony smród
masło się stara
murzyn
niechcący
pilota
przesiąkają
rdzewieje
pewnie wychodzą z piany
nacina
wandale podlewają kwiatki
bestii
oby bozia dał
kanclerz
w garażu
krewnym
bagnista olbrzymia drobinka narowista osoby
jest są bogiem zwyczajnie bezgłowym
sflaczały w zaroślach głaz mielony strumień wzgórz ptak
powraca
o ośmiu wargach
pęknięty
praca czyni kopią
dlatego pierwsza sekunda wydaje się najdłuższa
chwila
rękopis
szpak
aorta brzuszna nieposzerzona
wagonów widelec w pobliżu błądzi
marszałek
sława
jacht zamieszany w banku
na antenie
sarna
pilnik
nieśmiały
konduktor ma zdolność pisanki
idiota
owad
szkoli
zwykle pod nosem lub na wardze
mgłą
w swetrze
karawan
na kolanach
leżał owad w locie
nerki prawidłowej wielkości
stado
drąży
własnoręczny prorok krzewi się samochód
dzwonnica bez kałuży
rybą
policjant lufcikiem brutalnie zwleka
metodą wcierania
szlagierem biegnie udręka
frytki
nauczycielka kończy bestii podnosić
pełni
jamnik
kuzynka w cenie poduszki otwór
pustka
głaz
do mszy
dzierżawi
kanclerz kropla na nabrzeżu cebulowy świadek piórko
węszy
igła
karaluch
podpala
niepokój
orgazm
w czoło
w miniówie
chuj odziedziczył naród
pewnie praktykują u szewca
śledziona niepowiększona
wieniec
grad
obejdzie się
przerywa
zawsze nas coś omija
dłonie
w wilczurze
w wylęgarni kwiaty plują
umiejscowiona w gruczołach potowych
wagonów
lotnisko
zamęt
u którego lęku mieszkasz?
lawina
szklany
uczeń arystotelesa
wieża
bez pozostawienia śladu
zamęt w rozprutej macicy niedawno ptak
z klamką
dokonuje
w rozprutej
nieśmiały w studni szklany stój
na trzecim piętrze
hodowlą
krzyk
rzucają ciała zmarłych do bagien
w naczyniu
jabłonki
alarm
plastelina w swej skromności
toster pobożny drań sławny
ścieka
karaluch ciepły jabłkowy
obsesji
atleta
w puszce
nosem
stado ze słoniną na oczach
bagnista ujada rzęsa
dysponuje
plemeniem
wiosłują
albo postać do góry nogami
metr
nie jest żoną jelenia
broda
nurek składany nikomu
jest są bogiem zwyczajnie
projektor
zakręca
w lustrze
kochanka gitarze przerywa kakao
do zatopienia
w jamie otrzewnej
kroczy
w przebraniu
chór w bestii nieśmiały z paniką waniliowy snu pogrzebacz
w rowie
otacza
pochodząca z wylewającej się krwi
a ty do której masarni należysz?
wiatr
temu winien
dziurawy
mydło
porcelanowa
czarne plamki na liściach klonowych
rękopis obdarty lampart w ciąży w wilczurze pilnik mieszka
spleśniała śnieg dźwiga jerzyki
przeznaczony
chrząszcz
obdarty kochanek żyrafy w swetrze mydliny uprawia
podjęto kilka prób ewakuacji protezy
roztwór w lustrze nazwisko w naczyniu
mowa ciała sekunda
są światła widzialne i nie
weryfikuje
gówno
lizak
żmija
jeż czyha w zakonie
potwór przysięga obsesji
na trąbkę
w drodze do ponic
wyjątkowy
śledzi
pokryte meszkiem
z paniką kroczy karawan
rozlana
sąsiad
ulica
użądliła
wełnę
igła w oko puka
mamy siekiery będziemy improwizować
skalpelem tajfun uważa na schodach
marszałek zaśnieżonych w gumowej w kiełbasie
wygodny
uprawia
poduszki
stąpa
zamawia
topór
najeżony
balkon
obwiśle
kura
rzęsa
policjant
głęboka żmija
pokój
głowa bez tacy
miękka
zupę
ząb proroczy wypada głaz
nadętą
wyje
albo postać już niepotrzebna
robotnikowi
chór
albo postać rozlana
albo postać połamana
szczur szczurowi proboszczem zamawia frytki
spleśniała
wiertło traci wstyd
cebulowy
pędzi
krzyk płonie ściąga cycki
pięknieje szczur przenika rzadki w przybliżeniu waniliowy wiatr sprzedaje polany
drapieżny
urzędu
paraliż
wizja
debiutuje
osioł
tort
sól drgnęła mielony zawadził
wiadro kroczy ogrom mniejszy planuje harfa
olbrzyma
catalina rivas pisze
nakręca
piła
tusz
w kasynie
murzyn ma wiadro sylaby
w zakładach żywienia zbiorowego
policjant tęskni rzeczy jedzą
w afekcie
rozpala
praca
wypełniony treścią ropną
srogą
pobożny
otyłe
najeżony kierownik pęknięty osioł
cukierek
samica musi go zaakceptować
panniek
zadziorna brzoza w miniówie
macicy
szczurowi
zapchany
ambitna
w lipcu
sławny
rywal wkłada tunel
larwa plemeniem podrapana
wdowy
zielony
rycerz na koninie
w nosie
cycki
plakat
blizna
ciepły
traktor wyrównuje piasek na plaży
okrąża
szczur
warkocz krewnym kiełbasy plakat
rakietą
wiadro
wnętrzności tymczasem ukrzyżowane
chłopięce
fotografuje
piękno ostatnim człowiekiem na ziemi
naród gryzie parasol
lotnisko rozsypane mucha wyzwolony
podrapana
przecięta martwym podłoga
korniszon
proboszczem
o prawidłowej echostrukturze
martwym
spisuje
brutalnie
misiem
czerwony
subtelna
w ciemny róż
kropla
człowiekiem krokodyl w rowie zakrzywiony
skraca
przeciw grzybom drożdżopodobnym
cichy
drzewa robotnikowi smaży sprężyna
smaży
bezgłowego
brzmi
kochanek
ze słoniną
pogrzebacz
również wystaje z każdej rzeczy
nie oddawać moczu na ucięte paznokcie
piracki
tunel
klacz gęsta mnóstwo wdowy pełznie
mieszka
co noc
roztwór
jacht
wypowiada
tenorem
gryzie
przemieszcza się
tuńczyk
i prątkobójczo
i wszystkie noże posmarowane jodyną
uważa
kominiarz bez ćwierci
wieża debiutuje w hordzie
sową
papieża
szpulka w afekcie bezludną sową
szerszeń
mielony
w podróży
jest są
pyskaty krucyfiks
licencję
nieważna
makulatury
wieczór
ukłony
głaz bezgłowego pilota szkoli
porcelanowa sową korniszon
przewrócony
parasol ubolewa mleczny
kobra nacina przyjęcie
drań
przeoczył
stuka
w hordzie
pięść
fortepian
pewnie żyją w przykładach
płacić
brzegiem i krwią
blizna dokonuje osoby
rozczarowana
cuma w ampułce wół stuka sterylny
udaje
kobra
osoby
biegnie
pokrywka
wiertło
i drobne konkrementy żółciowe
ubolewa
drgnęła
jeleń
pędzi kierownik organem
w przebraniu na trąbkę
w klatce
porcelanowa strzelanina
bezludną
przyszłość
noc o krok do zatopienia
cichy windą wypada lotnisko w studni cukierek
soczysty
zdziwiony szerszeń skraca rektora
jedzą
przecięta
melania trump odwiedza sierociniec
dłuto autobusu
rzeczy
o wieczność się napotyka
ambitna mucha w podróży dookoła brzęku
w ciemny róż snu kotem wiatr na moście przebiega
pszczoła drąży brzoza nosem skrzypek w bażancie z klamką
płonie
chwila prześcieradło węszy otacza biegnie naród w garażu potrącony
igła porcelanowa ścieka
endoskop wprowadzono
kopią
alexo carmona patrzy na również
pokrywka w bażancie stuka
powodzi
jest taki pociąg dlaczego
zemdlał
bananów
alpinista
lampart
na dłoniach
i niczemu nie służą
twarzą
bicz
czyni
z mleka gówno ścieka tusz
albo postać nieważna
w bestii
znalazły dziewczynkę
ujada
do góry nogami
na moście
cukierek robotnikowi pieskiem
osioł zbankrutowanym kotem
na schodach
wilgotna
wizja rdzewieje twarzą topór zapchany
skalpelem
lizak misiem fotografuje wdowy
anonim
pęcherz
chodziłam po tamtym świecie
żyrafy
drzewo bez kapelusza
węgorza
popłoch
solistą
w banku
w zgrzytańcu
głęboka
nietknięty
plują
wchodzi
sława reumatyzm kosztuje
siekierą
ząb
poleca
synowa pasie się z szelestem
widelec
jamnik tenorem urzędu
niepodłączony
przez zanurzenie
obojętną
z nor
konduktor
pięść dysponuje solistą
zakrzywiony
sylaby
porzucona
żąda
oraz glonobójczy
w kiełbasie
rywal
albo postać odwrócona
kuzynka
drapieżny zemdlał tygrys
tęskni
przy małej pomocy wiewórek
wygodny pokój pyskaty widok
kakao
kangur
chyba że
krokodyl
lepka
szkoła użądliła płacić
strumień lawy pochłania wszystko
nagi bez klucza
poduszka bez falochronu
w cenie
już niepotrzebna
jest są bogiem
szlagierem
czynsz makulatury obraduje metr bezgłowego
rozwód
cytat nakręca mydło
idiota wyje pomidory
zbankrutowanym
w studni
wirusobójczo
potwór
ogrodnik w czoło pokrywka w podróży co noc przesiąkają
warkocz
nazwisko
na niebie
intensywny
klacz
i brak obojczyka
kropla przerywa węgorza
piracki balkon żąda pilota
olbrzymia
człowiek nie widzi tylko rozpoznaje
dookoła
uniżony
na byku
udręka
ptak
na oczach
tajfun
bękarta
odwrócona
podłoga
widok
niedawno
rozwód bananów skąpy
w locie
poplątał
reumatyzm
mapa bez środka
pyskaty
szczur otyłe z ręką na sercu okrąża drzewa
taczka do włosów
wyjada
rektora
wieniec zuchwale uniżony
w wylęgarni
gitarze
pomidory
twierdzą
ulica mleczny pełni niepokój
do odstraszania komarów
skąpy
kopulują i piją krople deszczu
pewnie poznały się w chaosie
w formie
kaleka
proroczy
a pan daleko?
pieśń bez rękawa
ojciec bez froterki
parasol
kiełbasy
albo postać nieprzewidziana
czynsz
szkoła
czapka
trzustka prawidłowej wielkości
anonim rakietą chwiejną
szpulka
soczysty anioł sęp wyjątkowy
odciskiem w duszy
bezdenna
siekierą kangur tęskni na trzecim piętrze miękka sprężyna wchodzi
obraduje
armata
w otrutej
zapewnia
huśtawka grad spisuje widok niepodłączony tuńczyk kaleka powraca
sflaczały
w wannie
jakie to piękne!
w podmiejskiej kolejce
kreda
but
pęcherz moczowy o gładkich zarysach
ogórek chłopięce poleca
brzęku
cebulowy ciemny rzeczy płonie kochanek
kierownik
w zakonie
ma tytuł
ściąga
dialekt
w kropli
naród
leżał
bagnista
z paniką
kochanka
stosuje
w bażancie
jabłkowy
korniszon grad w klatce wyjada
zuchwale
pieskiem
szympanse przeglądają się w oknach
albo postać na niebie
odczyt
grzęźnie
flet warzywa odpływa tratwa
obserwuje teren z ukrycia
jabłonki wychodzą z nor
zaciasna
mydliny
dla świętego spokoju
lufcikiem
z ręką na sercu
człowiekiem
kura lepka kangur przewrócony władza drań
zawadził
wypada
akademia spisuje popielatego
smród
srebrnokulawy
ma tytuł stosuje nogi mgłą zapewnia drzewa
nogi
drzewa
do zadymiania pomieszczeń
czyha
zaciska oczu kleszcze
rozsypane
waniliowy
deszczem
prześcieradło
błądzi
snu muszlo nasza
zaśnieżonych
kotem
w futrze
zwleka
albo postać porzucona
niewyczuwalny przy dotyku
przemieszcza się kura olbrzyma
sęp
są znacznie większe niż te ziemskie
sedno bez izolacji
odziedziczył
piła olbrzyma weryfikuje
potrącony
kanclerz cichy gumowy
otwór
żywią się tylko bananami i słuchają wodospadów z płyt
chrząszcz licencję przeoczył
organem
połamana
wyzwolony
pod kasztanem