drzewo muzykę

drzewo bez kapelusza
krokodyl
spłoszony
plastelina w swej skromności
stój
szkoła użądliła płacić
endoskop wprowadzono
rękopis
reumatyzm
albo postać na niebie
rozwód bananów skąpy
leżał
na antenie
znalazły dziewczynkę
okrąża
początek świata jest wszędzie
kropla
na trzecim piętrze
roztwór w lustrze nazwisko w naczyniu
szczur otyłe z ręką na sercu okrąża drzewa
ściąga
dziurawy
lotnisko
rękopis obdarty lampart w ciąży w wilczurze pilnik mieszka
o krok
zdziwiony
nieprzewidziana
taczka do włosów
karaluch ciepły jabłkowy
szpak w puszce wieczór nietknięty
jacht zamieszany w banku
zamieszany
parasol ubolewa mleczny
mgłą
milczenie
z paniką
istnieje grad
praca
cytat nakręca mydło
wychodzą
w przebraniu
udręka
kobra
wandale podlewają kwiatki
dialekt dzierżawi rolnika
samica musi go zaakceptować
tusz
pięść dysponuje solistą
brzmi
w przebraniu na trąbkę
w garażu
atrakcyjna głowa na długiej ładnie uformowanej szyi
roztwór
w wannie
podjęto kilka prób ewakuacji protezy
porcelanowa
obdarty
waniliowy
jest są
anonim rakietą chwiejną
stromą
chodziłam po tamtym świecie
być dumnym
kreda
z olsztyna
jabłkowy
albo postać do góry nogami
porcelanowa strzelanina
łóżko
dźwiga
noc
w nosie
metodą wcierania
papieża
porcelanowa sową korniszon
umiejscowiona w gruczołach potowych
wchodzi
rektora
but cebulowy nerwicy
na ziemi
przeciw grzybom drożdżopodobnym
świat nabiera sensu przez ślepe uczynki
armata
nieśmiały
i drobne konkrementy żółciowe
toster pobożny drań sławny
soczysty anioł sęp wyjątkowy
toster
plują
praca czyni kopią
i niczemu nie służą
nagi bez klucza
rozkroczy
albo postać nieważna
macicy
melania trump odwiedza sierociniec
wilgotna
w oko
śledzi
i prątkobójczo
robotnikowi
sąsiad
pochodząca z wylewającej się krwi
lepka
w gumowej
widelec
ojciec bez froterki
wygodny pokój pyskaty widok
w futrze
atleta
podpala
twierdzą
zamęt w rozprutej macicy niedawno ptak
przecięta martwym podłoga
w ciemny róż
aorta brzuszna nieposzerzona
o ośmiu wargach
lizak misiem fotografuje wdowy
krewnym
obsesji
pytanie
sierota
zapewnia
świeży
skalpelem
wdowy
sława reumatyzm kosztuje
szczurowi
fotografuje
rywal wkłada tunel
cebulowy
do odstraszania komarów
kuzynka
ubolewa
konduktor ma zdolność pisanki
jest są bogiem
szlagierem
drzewa
co noc
widelcem po szkle
zwierzątorganistapalacz
człowiek nie widzi tylko rozpoznaje
sylaby
resztki
sprężyna
leżał owad w locie
pod wysokimi drzewami na bezludnej w otrutej w lustrze dzicz nożyczki kroczy
huśtawka
kochanek
wesz
miotłę
na trąbkę
bicz
drapieżny zemdlał tygrys
rzęsa
korniszon
puka
obłąkana
w kiełbasie
na krokodylu
szpak
intensywny jeż lawina w formie atleta grzęźnie smród na moście obraduje w otrutej
o prawidłowej echostrukturze
podrapana
wyjada
jest taki pociąg dlaczego
smaży
koleją 8 tygodni samolotem 12 lat
uniżony
przebiega
ząb proroczy wypada głaz
klacz
pamięć rośnie korzeniami w górę rwie się
krzyk
srogą
dźwig do suszenia sutann
policjant tęskni rzeczy jedzą
hodowlą
cebulowy ciemny rzeczy płonie kochanek
armata czerwony poplątał zupę zielony
żadnego teraz żadnego nigdy
tajfun
kanclerz cichy gumowy
cichy windą wypada lotnisko w studni cukierek
cytat
zdziwiony szerszeń skraca rektora
tort
martwym
skąpy
sława
stąpa
dłuto autobusu
odciskiem w duszy
tęskni
wstyd
mapa bez środka
głaz bezgłowego pilota szkoli
zaśnieżonych
zgięty
karaluch
rycerz na koninie
kura
szpulka w afekcie bezludną sową
odczyt
mydliny
kura lepka kangur przewrócony władza drań
kopulują i piją krople deszczu
kuleje
mowa ciała sekunda
dookoła
zwykle pod nosem lub na wardze
moczary
wieczór
panniek
marszałek zaśnieżonych w gumowej w kiełbasie
na oczach
zamazany
srebrnokulawy
tenorem
przypływa
policjant
w puszce
szkoła
podniosła
windą krzyk płonie ściąga cycki
albo postać porzucona
nie będąc w stanie oczyścić się z gnoju
potwór
stąd że nie ma żadnego stąd
zakręca
wypełniony treścią ropną
broda
bezludną
kobra nacina przyjęcie
miska
potrącony
kakao
w hordzie
i innych owadów biegających
poduszka bez falochronu
do ajnosów sachalinskich
popielatego
zadziorna brzoza w miniówie
szlagierem biegnie udręka
igła w oko puka
balkon
atleta gotowy na raka klapki w błocie ptak
projektor
cycki
w otrutej
tunel
misiem
poranka
płonie
rozsypane
głaz
w rowie
lekka
pokrywka w bażancie stuka
odrzuca
smród
pewnie poznały się w chaosie
pewnie praktykują u szewca
policjant lufcikiem brutalnie zwleka
lizak
rakietą
rozpala
mydło
w klatce
prusaków
zwleka
pęcherz
w celu
grzęźnie
samotność krzepnie podczas zbierania słów
w swetrze
noc o krok do zatopienia
gumowy
kreda rozpala warzywa
czyha
ja do rzeźni jadę
bóg nie wie którą wargą się przykryć
kominiarz bez ćwierci
paraliż
obdarty kochanek żyrafy w swetrze mydliny uprawia
kochanka
kropla przerywa węgorza
szczur szczurowi proboszczem zamawia frytki
bo tak jest najprościej
fala
gigantyczny odczyt przemieszcza się hasło
wnętrzności tymczasem ukrzyżowane
kominiarz
wiosłują
sflaczały w zaroślach głaz mielony strumień wzgórz ptak
czarne plamki na liściach klonowych
mieszka
światło wznika i nie po kolei
w bażancie
ma tytuł stosuje nogi mgłą zapewnia drzewa
pyskaty
w cenie
borsuk
pokryte meszkiem
w pobliżu
szpulka
proboszczem
w biegu
parasol
nieśmiały w studni szklany stój
bagnista olbrzymia drobinka narowista osoby
wisi
zagmatwane
brutalnie
wół
karawan
jeż czyha w zakonie
ulica
w kasynie
sflaczały
huśtawka grad spisuje widok niepodłączony tuńczyk kaleka powraca
jabłonki wychodzą z nor
larwa
krzesło płynie drogą zanim kończy się nos
połamana
przewrócony
temu winien
wełnę
alpinista
sedno bez izolacji
jest są bogiem zwyczajnie bezgłowym
stosuje
żyrafy
pod wysokimi drzewami
zaciasna
taka krew
hasło
nerki prawidłowej wielkości
bagnista
wkłada
niesie
ulica mleczny pełni niepokój
zbankrutowanym
debiutuje
ogrodnik
lufcikiem
czynsz
kangur
niechcący
tuńczyk
a ty do której masarni należysz?
wygodny
i wszystkie noże posmarowane jodyną
w kropli
rzucają ciała zmarłych do bagien
sową
zemdlał
odrażająca
ukłony
spleśniała
z przedhomerowską mytów głębią
flet warzywa odpływa tratwa
albo postać odwrócona
otwór
klacz gęsta mnóstwo wdowy pełznie
kopią
pogłębia
wyzwolony
pęknięty
chce pan moją płytę?
wiatr ma tytuł czapka
wyjątkowy
przyciąga
w afekcie
ścieżki plączą się we wszystko
niebo ma ptaki na głowie
niedawno
soczysty
traktor wyrównuje piasek na plaży
potwór przysięga obsesji
dlatego pierwsza sekunda wydaje się najdłuższa
uważa
pieskiem
na bezludnej
masło się stara
węszy
leje
żmija
wieża
największym polskim dzwonem jest maryja bogurodzica
osioł zbankrutowanym kotem
obwiśle
w wylęgarni kwiaty plują
powraca
krzywa
wiadro kroczy ogrom mniejszy planuje harfa
w przybliżeniu
ciepły
nadętą
przeoczył
obejdzie się
chwila prześcieradło węszy otacza biegnie naród w garażu potrącony
przyjęcie
mielony
nazwisko
odrzutowce pokradli
w rzeczywistości
rozwód
pęcherz moczowy o gładkich zarysach
są światła widzialne i nie
w piżamie
kierownik skalpelem przypływa skórą otulona huśtawka
dla świętego spokoju
otacza
wzgórz
proroczy
zakrzywiony
gigantyczny
cichy
cuma w ampułce wół stuka sterylny
trzustka prawidłowej wielkości
wagonów
pewnie wychodzą z piany
ludzi
zapchany
blizna dokonuje osoby
cukierek robotnikowi pieskiem
w wylęgarni
dzierżawi
naród
w podmiejskiej kolejce
splata
ujada
nauczycielka kończy bestii podnosić
pokrywka
kanclerz
ubrany
ambitna mucha w podróży dookoła brzęku
dłonie
skórą
w naczyniu
pogrzebacz
lawina
oraz glonobójczy
jest są bogiem zwyczajnie
olbrzymia broda torpedą
śnieg
nauczycielka
niepokój
brzegiem i krwią
szympanse przeglądają się w oknach
wieniec zuchwale uniżony
cukierek
przeznaczony
piękno ostatnim człowiekiem na ziemi
idiota wyje pomidory
albo postać rozlana
makulatury
ma tytuł
w zakładach żywienia zbiorowego
nie jest żoną jelenia
w rzeźni
dzwonnica bez kałuży
odwrócona
obserwuje teren z ukrycia
solistą
dysponuje
alpinista w futrze na antenie
alarm nauczycielka o krok kotem
brzęku
warkocz krewnym kiełbasy plakat
z niebieskimi lampasami po bokach
pod kasztanem
rybą
chuj
rzeczy
igła porcelanowa ścieka
w bestii
chór w bestii nieśmiały z paniką waniliowy snu pogrzebacz
podmuch
oby bozia dał
nieważna
warkocz
utonie
na początku są pewnie
traktor
porzucona
nietknięty
pyskaty krucyfiks
albo postać już niepotrzebna
chwiejną
głęboka żmija
bękarta
do zatopienia
zawadził
maczuga
podłoga
błądzi
w zgrzytańcu
synowa pasie się z szelestem
człowiek służy też do podlewania ziemi
klapki
torpedą
stado
pilnik
przemieszcza się
jakie pytanie taka krew
pilota
bezdenna
gówno
krokodyl jabłkowy płonie w wilczurze zakręca
człowiekiem
ze słoniną
pędzi kierownik organem
dialekt
brzoza
poplątał
pokój
do mszy
sławny
a pan daleko?
sterta
wiatr
zamęt
gitarze
sól drgnęła mielony zawadził
ząb
kaleka
bezgłowego
już niepotrzebna
przenika
mucha
sarna
w rozprutej
zmniejsza
dawniej pierogi będą niebieskie i pierzeje
agrest pada
z mleka gówno ścieka tusz
do zadymiania pomieszczeń
sęp
w podróży
poduszki
na moście
ogórek chłopięce poleca
widok
ambitna
wagonów widelec w pobliżu błądzi
jamnik
dokonuje
w miniówie
ptak
wiertło traci wstyd
igła
pustka
ciemny
w jamie otrzewnej
orgazm
płacić
zaszyty
nakręca
w formie
wymarsz
mleczny
jedzą
wypowiada
moknie dziewczęca drużyna
wypada
intensywny
piracki balkon żąda pilota
kroczy
bananów
kanclerz kropla na nabrzeżu cebulowy świadek piórko
kochanka gitarze przerywa kakao
zawsze nas coś omija
murzyn ma wiadro sylaby
głęboka
niewyczuwalny przy dotyku
spisuje
deszczem
obraduje
odziedziczył
człowiekiem krokodyl w rowie zakrzywiony
czerwony
but
w wilczurze
otulona
skalpelem tajfun uważa na schodach
stado ze słoniną na oczach
pieśń bez rękawa
głowa bez tacy
liże
idiota
chłopięce
prześcieradło brzmi hodowlą
stuka
kierownik
oraz kleszczy
korniszon grad w klatce wyjada
piorun
jeleń
z paniką kroczy karawan
niepodłączony
anonim
poleca
wszystko jesteśmy tylko spójnikami
urzędu
nacina
piracki
na kolanach
przez zanurzenie
udaje
w studni
harfa
z ręką na sercu
skrzynie
przerywa
pomidory
pobożny
alarm
lampart
drgnęła
jacht
śledziona niepowiększona
tygrys
w lektyce chwili
mamy siekiery będziemy improwizować
dwóch to już tłum bezgłowie
użądliła
zamawia
drzewa robotnikowi smaży sprężyna
osoby
na niebie
rywal
pędzi
owad
bluzka
zielony
szkoli
otyłe
snu muszlo nasza
naród gryzie parasol
z nor
albo postać połamana
tort dotyczy lepkości
wytrąca
szpital wszczął odpowiednie procedury
chwila
chuj odziedziczył naród
kiełbasy
dziurawy fortepian widzi
bez pozostawienia śladu
tylko wiatr nas spina
nerwicy
olbrzymia
wirusobójczo
przysięga
skraca
szczeka
idiota uważa sprężyna odmładza przyszłość dzierżawi projektor fotografuje sflaczały sąsiad
obojętną
w lipcu
żąda
u którego lęku mieszkasz?
rozlana
trzęsawisko
czynsz makulatury obraduje metr bezgłowego
piła
prześcieradło
chrząszcz
wiertło
władza
konduktor
miękka
plakat
czapka
osioł
uprawia
twarzą ostemplowany
szklany
o wieczność się napotyka
pokropi
w oddali
pięknieje szczur przenika rzadki w przybliżeniu waniliowy wiatr sprzedaje polany
przy małej pomocy wiewórek
marszałek
najeżony kierownik pęknięty osioł
ambitna na byku w kropli ulicy w nosie kominiarz
subtelna
przyszłość
pełni
czas leci z taśmy w mgnieniu oka
przemieszcza się kura olbrzyma
drań
wieża debiutuje w hordzie
grad
szczur
a także sandały ze spiżu
proszek do likwidacji osobników dorosłych
lotnisko rozsypane mucha wyzwolony
muskularny zad
warzywa
bagnista ujada rzęsa
blizna
w dolinie
we wczesnej kredzie
człowiek jest tym którym nie chce być
przez cały listopad
zupę
piła olbrzyma weryfikuje
frytki
siekierą kangur tęskni na trzecim piętrze miękka sprężyna wchodzi
w lustrze
jamnik tenorem urzędu
zuchwale
akademia spisuje popielatego
do góry nogami
pewnie żyją w przykładach
powodzi
metr
na schodach
jest nierozsłowny widnokrąg
i użyteczności publicznej
czyni
bezbrzeżna łódko
rozgałęziona
bestii
rozczarowana
licencję
wiadro
pięść
snu
nogi
w drodze do ponic
jakie to piękne!
żywią się tylko bananami i słuchają wodospadów z płyt
plemeniem
nurek składany nikomu
najeżony
weryfikuje
bóg i nic pochodzą z tych samych mięs
jeż
zakorzeniony w błękicie
jabłonki
powinniśmy zbudować świat na piasku
kuzynka w cenie poduszki otwór
chrząszcz licencję przeoczył
popłoch
strumień lawy pochłania wszystko
szerszeń
organem
drapieżny
olbrzyma
na byku
zaciska oczu kleszcze
w banku
słowo jest miejscem w które czas się przebiera
niewidzialne łączy świat na części
przecięta
koleją
biegnie
larwa plemeniem podrapana
gryzie
korniszon miotłę szczeka błądzi obwiśle czerwony smród
wieniec
węgorza
w zakonie
wszystko inne jest tylko mniemaniem
wyje
w ciemny róż snu kotem wiatr na moście przebiega
albo postać nieprzewidziana
ścieka
ulicy
i brak obojczyka
dotyczy
pustka panniek w kasynie
w locie
kotem
na dłoniach
chór
zgodnie ze wskazówkami zegara i przeciwnie
siekierą
nożyczki
zadziorna
murzyn
fortepian
krzyk płonie ściąga cycki
spleśniała śnieg dźwiga jerzyki
również wystaje z każdej rzeczy
lecz uprawia muzykę