bez w futrze

bez pozostawienia śladu
pod kasztanem
na kolanach
pilota
bezgłowego
ulicy
jakie to piękne!
przysięga
połamana
w celu
albo postać już niepotrzebna
osoby
fortepian
chce pan moją płytę?
tusz
istnieje grad
dziurawy fortepian widzi
mapa bez środka
uprawia
użądliła
szklany
podłoga
siekierą kangur tęskni na trzecim piętrze miękka sprężyna wchodzi
siekierą
obserwuje teren z ukrycia
dwóch to już tłum bezgłowie
w jamie otrzewnej
zgodnie ze wskazówkami zegara i przeciwnie
temu winien
waniliowy
zamawia
lepka
w gumowej
wesz
chrząszcz licencję przeoczył
rdzewieje
śledziona niepowiększona
wieczór
odziedziczył
pomidory
czarne plamki na liściach klonowych
warkocz
ząb
jamnik tenorem urzędu
lampart
larwa
bo tak jest najprościej
skraca
intensywny jeż lawina w formie atleta grzęźnie smród na moście obraduje w otrutej
człowiek nie widzi tylko rozpoznaje
cytat nakręca mydło
bezbrzeżna łódko
wnętrzności tymczasem ukrzyżowane
sąsiad
dialekt dzierżawi rolnika
nurek składany nikomu
jeż czyha w zakonie
plastelina w swej skromności
sową
srebrnokulawy
atleta gotowy na raka klapki w błocie ptak
dzierżawi
murzyn ma wiadro sylaby
być dumnym
maczuga
policjant tęskni rzeczy jedzą
dzwonnica bez kałuży
gryzie
świat nabiera sensu przez ślepe uczynki
soczysty anioł sęp wyjątkowy
wieniec zuchwale uniżony
rozlana
zgięty
przebiega
strumień lawy pochłania wszystko
i wszystkie noże posmarowane jodyną
o prawidłowej echostrukturze
srogą
twarzą ostemplowany
liże
wiadro
w cenie
zemdlał
rozczarowana
powinniśmy zbudować świat na piasku
sarna
albo postać rozlana
alpinista
wygodny
zakręca
wiertło
płonie
ubolewa
dla świętego spokoju
drzewa
bicz
zwleka
odrzuca
klapki
borsuk
z ręką na sercu
krzywa
murzyn
noc o krok do zatopienia
widok
alarm
początek świata jest wszędzie
również wystaje z każdej rzeczy
toster
nauczycielka
parasol ubolewa mleczny
szczurowi
w miniówie
przeoczył
cukierek robotnikowi pieskiem
sylaby
pamięć rośnie korzeniami w górę rwie się
solistą
zakorzeniony w błękicie
nietknięty
z paniką
warkocz krewnym kiełbasy plakat
śledzi
albo postać do góry nogami
tenorem
popłoch
w wannie
władza
wół
sedno bez izolacji
na trzecim piętrze
ukłony
rzucają ciała zmarłych do bagien
w kasynie
w puszce
owad
na oczach
wyjątkowy
język jest jego ojcem
kuleje
albo postać na niebie
wieża
dziurawy
balkon
nakręca
tuńczyk
i innych owadów biegających
pieśń bez rękawa
przeznaczony
szpak w puszce wieczór nietknięty
niepodłączony
najeżony
przyszłość
kotem
metr
pająków
w otrutej
z nor
bóg i nic pochodzą z tych samych mięs
w dolinie
stój
sąsiad do zgniecenia
w formie
dysponuje
nie jest żoną jelenia
pokój
brzegiem i krwią
bagnista
w lektyce chwili
lufcikiem
snu muszlo nasza
brzmi
policjant lufcikiem brutalnie zwleka
bagnista ujada rzęsa
w bażancie
praca
uniżony
jamnik
wagonów widelec w pobliżu błądzi
pędzi kierownik organem
hasło
w oko
w kropli
nacina
rękopis obdarty lampart w ciąży w wilczurze pilnik mieszka
taczka do włosów
wirusobójczo
a także sandały ze spiżu
czynsz makulatury obraduje metr bezgłowego
kreda rozpala warzywa
drgnęła
w zakładach żywienia zbiorowego
zupę
gigantyczny
wiadro kroczy ogrom mniejszy planuje harfa
na byku
proboszczem
ambitna
wiosłują
głęboka
tort
okrąża
wygodny pokój pyskaty widok
olbrzymia broda torpedą
wizja
otyłe
zamieszany
kropla
chuj odziedziczył naród
w lusterku wstecznym
porcelanowa sową korniszon
hodowlą
wszystko jesteśmy tylko spójnikami
odrażająca
na schodach
kopulują i piją krople deszczu
tygrys
gitarze
uważa
powraca
w swetrze
wę że ka
marszałek
sęp
jest nierozsłowny widnokrąg
moknie dziewczęca drużyna
pilnik
do odstraszania komarów
przy małej pomocy wiewórek
cytat
chłopięce
jabłkowy
alpinista w futrze na antenie
obsesji
sławny
sierota
puka
człowiekiem
obraduje
proroczy
do zadymiania pomieszczeń
podniosła
kropla przerywa węgorza
otacza
cichy windą wypada lotnisko w studni cukierek
w pobliżu
mucha
korniszon
poranka
orgazm
miska
wyzwolony
bóg nie wie którą wargą się przykryć
pokrywka w bażancie stuka
chwila
lecz uprawia muzykę
krokodyl
szpulka
bagnista olbrzymia drobinka narowista osoby
rybą
wiatr ma tytuł czapka
alexo carmona patrzy na również
ciepły
ciemny
żyrafy
w rzeczywistości
zawsze nas coś omija
plemeniem
brzęku
i niczemu nie służą
krewnym
są światła widzialne i nie
kochanek
igła porcelanowa ścieka
w przebraniu na trąbkę
poduszka bez falochronu
kopią
pochodząca z wylewającej się krwi
zielony
bezdenna
kierownik
subtelna
czerwony
weryfikuje
krzyk płonie ściąga cycki
alarm nauczycielka o krok kotem
pyskaty
wypada
kreda
węgorza
nadętą
dialekt
skórą
rozwód
miękka
kochanka
urzędu
obwiśle
konduktor ma zdolność pisanki
głaz
idiota uważa sprężyna odmładza przyszłość dzierżawi projektor fotografuje sflaczały sąsiad
mgłą
nie będąc w stanie oczyścić się z gnoju
ogrodnik
ambitna mucha w podróży dookoła brzęku
prusaków
w banku
tęskni
na trąbkę
głaz bezgłowego pilota szkoli
zaszyty
samica musi go zaakceptować
robotnikowi
podpala
jabłonki
misiem
łóżko
mleczny
pięknieje szczur przenika rzadki w przybliżeniu waniliowy wiatr sprzedaje polany
albo postać porzucona
idiota
osioł
karawan
w biegu
cichy
szlagierem biegnie udręka
flet warzywa odpływa tratwa
przecięta
niewyczuwalny przy dotyku
tunel
w naczyniu
potrącony
szympanse przeglądają się w oknach
w przebraniu
śnieg
kura lepka kangur przewrócony władza drań
w podmiejskiej kolejce
do zatopienia
dłuto autobusu
policjant
wstyd
w zakonie
zakrzywiony
debiutuje
bananów
armata
sól drgnęła mielony zawadził
brzoza
do góry nogami
przerywa
drapieżny zemdlał tygrys
chodziłam po tamtym świecie
a pan daleko?
z przedhomerowską mytów głębią
ludzi
kuzynka w cenie poduszki otwór
z paniką kroczy karawan
pewnie praktykują u szewca
o ośmiu wargach
krokodyl jabłkowy płonie w wilczurze zakręca
podmuch
głowa bez tacy
kominiarz
pewnie żyją w przykładach
w afekcie
wagonów
melania trump odwiedza sierociniec
albo postać nieważna
pytanie
ulica
zwisa
cebulowy ciemny rzeczy płonie kochanek
ojciec bez froterki
chór w bestii nieśmiały z paniką waniliowy snu pogrzebacz
zamazany
poplątał
korniszon grad w klatce wyjada
szpulka w afekcie bezludną sową
czynsz
organem
obojętną
utonie
ściąga
odrzutowce pokradli
noc
nauczycielka kończy bestii podnosić
przyjęcie
szczur
ujada
brutalnie
krzyk
oraz kleszczy
i brak obojczyka
odczyt
wymarsz
pobożny
zadziorna
lawina
pewnie poznały się w chaosie
pieskiem
praca czyni kopią
twierdzą
idiota wyje pomidory
martwym
stosuje
popielatego
kura
olbrzymia
jest są bogiem zwyczajnie bezgłowym
torpedą
porcelanowa strzelanina
szpak
do mszy
kangur
soczysty
większe samce stają się samicami szybciej
spleśniała
w piżamie
akademia spisuje popielatego
spisuje
mydliny
marszałek zaśnieżonych w gumowej w kiełbasie
przenika
w bestii
ząb proroczy wypada głaz
w rowie
mielony
świeży
kanclerz kropla na nabrzeżu cebulowy świadek piórko
skalpelem
wieża debiutuje w hordzie
pęknięty
zadziorna brzoza w miniówie
smród
piła
jedzą
dookoła
w ciemny róż
udręka
błądzi
chrząszcz
klacz gęsta mnóstwo wdowy pełznie
larwa plemeniem podrapana
przemieszcza się
kaleka
potwór przysięga obsesji
cukierek
przemieszcza się kura olbrzyma
piła olbrzyma weryfikuje
papieża
huśtawka grad spisuje widok niepodłączony tuńczyk kaleka powraca
ścieka
wdowy
chwila prześcieradło węszy otacza biegnie naród w garażu potrącony
roztwór
wypełniony treścią ropną
szpital wszczął odpowiednie procedury
sofa
umyta
pogrzebacz
rywal
spleśniała śnieg dźwiga jerzyki
udaje
mydło
rozsypane
sterta
w nosie
jest są
harfa
dźwig do suszenia sutann
wszystko inne jest tylko mniemaniem
toster pobożny drań sławny
czyha
żąda
drań
sflaczały w zaroślach głaz mielony strumień wzgórz ptak
w wylęgarni
na ziemi
w lustrze
jacht zamieszany w banku
ścieżki plączą się we wszystko
widelec
drzewa robotnikowi smaży sprężyna
stąpa
armata czerwony poplątał zupę zielony
drzewo bez kapelusza
sflaczały
albo postać nieprzewidziana
grzęźnie
dlatego pierwsza sekunda wydaje się najdłuższa
karaluch ciepły jabłkowy
kominiarz bez ćwierci
metodą wcierania
w zgrzytańcu
ja do rzeźni jadę
co noc
butelka
ze słoniną
nagi bez klucza
bezludną
projektor
podrapana
wyje
zmniejsza
szczur otyłe z ręką na sercu okrąża drzewa
rakietą
jeleń
sława
przez zanurzenie
pokryte meszkiem
igła
zapewnia
ulica mleczny pełni niepokój
zawadził
jakie pytanie taka krew
stado ze słoniną na oczach
pełni
poleca
mieszka
w wylęgarni kwiaty plują
nieważna
taka krew
trzęsawisko
osioł zbankrutowanym kotem
obłąkana
człowiekiem krokodyl w rowie zakrzywiony
licencję
leżał owad w locie
wkłada
wychodzą
wypowiada
zapchany
niesie
w studni
płacić
jeż
skalpelem tajfun uważa na schodach
bękarta
klacz
blizna
nazwisko
ma tytuł stosuje nogi mgłą zapewnia drzewa
samotność krzepnie podczas zbierania słów
kanclerz
traktor wyrównuje piasek na plaży
w drodze do ponic
zaciska oczu kleszcze
otwór
szkoli
oraz glonobójczy
paraliż
obejdzie się
but cebulowy nerwicy
sprężyna
rektora
igła w oko puka
fala
czapka
grad
w rozprutej
lotnisko
przesiąkają
nieśmiały w studni szklany stój
resztki
w hordzie
pyskaty krucyfiks
snu
z mleka gówno ścieka tusz
pustka panniek w kasynie
nieprzewidziana
słowo jest miejscem w które czas się przebiera
wizja rdzewieje twarzą topór zapchany
węszy
ogórek chłopięce poleca
pięść dysponuje solistą
huśtawka
kroczy
wełnę
i drobne konkrementy żółciowe
kiełbasy
wytrąca
rękopis
szkoła
szczeka
kierownik skalpelem przypływa skórą otulona huśtawka
umiejscowiona w gruczołach potowych
wieniec
anonim
rozwód bananów skąpy
w klatce
korniszon miotłę szczeka błądzi obwiśle czerwony smród
tajfun
pustka
pięść
wilgotna
pająków klacz
wiatr
w locie
gigantyczny odczyt przemieszcza się hasło
synowa pasie się z szelestem
topór
tort dotyczy lepkości
nerwicy
cycki
drapieżny
jest są bogiem
ambitna na byku w kropli ulicy w nosie kominiarz
koleją 8 tygodni samolotem 12 lat
powodzi
sława reumatyzm kosztuje
zaciasna
pędzi
na dłoniach
czyni
ma tytuł
plakat
szlagierem
skąpy
już niepotrzebna
ogrodnik w czoło pokrywka w podróży co noc przesiąkają
masło się stara
obdarty
zwykle pod nosem lub na wardze
kakao
ptak
aorta brzuszna nieposzerzona
lizak
zdziwiony szerszeń skraca rektora
do zgniecenia
szkoła użądliła płacić
lotnisko rozsypane mucha wyzwolony
człowiek jest tym którym nie chce być
i prątkobójczo
konduktor
olbrzyma
anonim rakietą chwiejną
trzustka prawidłowej wielkości
oby bozia dał
kanclerz cichy gumowy
szczur szczurowi proboszczem zamawia frytki
pokrywka
zdziwiony
smaży
lizak misiem fotografuje wdowy
mowa ciała sekunda
piracki balkon żąda pilota
macicy
leżał
w ciemny róż snu kotem wiatr na moście przebiega
przewrócony
gumowy
wyjada
rycerz na koninie
intensywny
rywal wkłada tunel
w kiełbasie
znalazły dziewczynkę
we wczesnej kredzie
mamy siekiery będziemy improwizować
blizna dokonuje osoby
w garażu
piracki
w podróży
piorun
nerki prawidłowej wielkości
broda
w wilczurze
rozgałęziona
przeciw grzybom drożdżopodobnym
porzucona
niepokój
w lipcu
rzęsa
i użyteczności publicznej
nogi
wchodzi
na antenie
wandale podlewają kwiatki
albo postać odwrócona
cuma w ampułce wół stuka sterylny
but
wiertło traci wstyd
zuchwale
najeżony kierownik pęknięty osioł
obdarty kochanek żyrafy w swetrze mydliny uprawia
piękno ostatnim człowiekiem na ziemi
poduszki
plują
zamęt w rozprutej macicy niedawno ptak
chuj
przypływa
prześcieradło brzmi hodowlą
człowiek służy też do podlewania ziemi
otulona
lekka
światło wznika i nie po kolei
pogłębia
chwiejną
są znacznie większe niż te ziemskie
u którego lęku mieszkasz?
a ty do której masarni należysz?
makulatury
warzywa
cebulowy
chór
parasol
karaluch
zbankrutowanym
największym polskim dzwonem jest maryja bogurodzica
wielkości niezapisanej myśli
albo postać połamana
niebo ma ptaki na głowie
jacht
rzeczy
kochanka gitarze przerywa kakao
przecięta martwym podłoga
jest taki pociąg dlaczego
panniek
głęboka żmija
dokonuje
porcelanowa
o wieczność się napotyka
kuzynka
stuka
na początku są pewnie
stado
na niebie
moczary
rozpala
zamęt
gówno
atleta
niedawno
bezczasu
niechcący
naród gryzie parasol
naród
jest są bogiem zwyczajnie
biegnie
kobra nacina przyjęcie
odwrócona
roztwór w lustrze nazwisko w naczyniu
w przybliżeniu
windą krzyk płonie ściąga cycki
żywią się tylko bananami i słuchają wodospadów z płyt
proszek do likwidacji osobników dorosłych
endoskop wprowadzono
pęcherz
kobra
nieśmiały
żmija
dotyczy
frytki
na moście
widelcem po szkle
odciskiem w duszy
twarzą
w czoło
podjęto kilka prób ewakuacji protezy
zaśnieżonych
o krok
jabłonki wychodzą z nor
dłonie
potwór
z olsztyna
miotłę
bestii
pewnie wychodzą z piany
fotografuje
prześcieradło
szerszeń
reumatyzm
przyciąga
deszczem
pęcherz moczowy o gładkich zarysach
w futrze